Dla niewprawnego obserwatora, praca w korporacji może wydawać się nudna. Od poniedziałku do piątku, najczęściej stałe godziny pracy, przykuci do krzesła, napędzani kawą parobkowie, krążą leniwie pomiędzy biurkiem a salą konferencyjną lub innym miting roomem. Gładkie, nieskalane prawdziwym znojem palce, skaczą jednostajnie po alfabetycznych klawiszach, podczas gdy jedna z dłoni od czasu do czasu wprawia w ruch okolicznego gryzonia. Foldery, pliki, tabele, prezentacje, maile, gdzie tu miejsce na emocje, różnorodność, zabawę? Bardziej doświadczony lub zwyczajnie bystrzejszy obserwator zada zgoła odmienne pytanie: Gdzie w tym wszystkim miejsce na realną pracę? Siedząc przy komputerze z dostępem do internetu, znajdziesz wiele okazji do oderwania się od obowiązków. Pracowników biurowych, wyposażonych w urządzenia online, dzielimy na dwie grupy. Najważniejszym rozróżnieniem jest sieć, która albo blokuje dostęp do określonych stron, albo też pozwala na swobodne surfowanie po internecie. W przypadku pierwszej grupy trzeba się mocno nagimnastykować, by obejrzeć słodkie kociaki, rozkoszne psy lub kompilację największych ludzkich porażek w danym tygodniu. Żyjąc pod reżimem zablokowanych adresów musimy ratować się ekranem prywatnego telefonu lub wmówić sobie, że ilerningi oferowane przez pracodawcę są arcyciekawe. Gdy jednak trafisz na stanowisko, w którym masz pełen dostęp… Hulaj dusza, piekła nie ma! Żaden nachalny ardżent nie oderwie cię od nowych zdjęć Lewandowskiej w rajstopach.

Masz swoją ulubioną stronę w internecie, ale obejrzałeś już wszystkie wpisy/zdjęcia/gify/filmy? Poszukaj podobnych witryn. Popytaj współpracowników, wspólne odnajdywanie umilaczy czasu spowoduje zacieśnienie więzi międzyludzkich, wspomoże niekiedy skomplikowaną integrację, a co najważniejsze – oderwie cię od pracy, co jest podstawowym celem każdego korpoludka. Warto stworzyć swoiste FAQ tego, na co można wejść w biurowym internecie a co jest zakazane. Nowy pracownik, po uprzedniej weryfikacji, czy nie podzieli się tą wiedzą z nieodpowiednim przełożonym, będzie miał łatwiejszy start na wyboistej drodze pozorowanej pracy.

W poprzednim akapicie wspomniałem o nieodpowiednim przełożonym. Na tym etapie swojej korpo przygody musisz nauczyć się rozpoznawać naznaczonego władzą, który kompletnie nie radzi sobie ze swoją odpowiedzialnością, co przekłada się na relację z podwładnymi. Taka osoba czuje się niepewnie w grupie, nie potrafi przekazywać odgórnych poleceń w sposób neutralny i stylowy. Gdy ma zwrócić uwagę na błędy pracownika, nakazać mu poprawę wyników i spotyka się z odmową korpoludka, rozkłada ręce i prosi o pomoc managera wyższego szczebla. Albo ma do przekazania prosty komunikat, który formułuje w tak niefortunny sposób, że od panującego na florze niesmaku można popaść w depresję. Grożą konsekwencjami, gdy nie jest to konieczne, śmieją się z dowcipów w złym momencie albo wcale. Sami nigdy nie żartują lub czynią to nieudolnie. Taki przełożony jest bardzo niebezpieczny, a wyszydzany, mści się. Podkopuje pozycję pracownika i donosi korpowładcom. Naznaczonego władzą o wymienionej charakterystyce należy unikać i traktować neutralnie, inaczej możemy znaleźć się w szponach outplacementu!

Korposłownik:

Miting room – Z angielskiego: Meeting – spotkanie oraz room – pokój. Znaczenie z pozoru oczywiste – ot salka do spotkań, podsumowań, czy konferencji. W środowisku korporacji stanowi również element stopniowania ważności danego zagadnienia. Można porozmawiać z pracownikami na open spejsie, przy biurku, albo zarezerwować salę i wygłosić pogadankę w jednym z miting roomów, aby podkreślić wagę swych słów i zyskać + 5 do autorytetu.

Ilerningi – Z angielskiego: e – learning, czyli nauka zdalna, tudzież online. W korporacji jest to platforma złożona z chaotycznej bazy danych, opartej na zagranicznych kursach coachingowych oraz amerykańskich publikacjach psychologów czy socjologów. Niekiedy część materiału jest nieudolnie tłumaczona,
innym razem otrzymujemy zwykłe kopiuj wklej z podobnych platform zagranicznych. W teorii ilerningi mają na celu poszerzyć pracownicze umiejętności lub przygotować szeregowca do objęcia wyższego stanowiska, w praktyce stanowią nudne, wypełniacze czasu – nierzadko obowiązkowe!

Ardżent – Uwaga: niebezpieczne stężenie ponglishu! Z angielskiego urgent – ważne. W korpo stosujemy owo wyrażenie w formie dopisku w treści mailowej wiadomości lub w bezpośredniej komunikacji, aby podkreślić wagę danego kejsa.

FAQ – Frequently asked questions – Najczęściej zadawane pytania na dany temat. Skrótowiec uniwersalny w każdej branży i dziedzinie. W korporacji czasem zastępowany wyrażeniem Know How, celem nagromadzenia większej ilości angielskich wyrazów w jednej wypowiedzi.

Outplacement – Przekształcenie, przebranżowienie pracownika tuż przed jego zwolnieniem. Swoisty program pomocowy, którego unikamy jak ognia!

Albert Kosieradzki