Jesteś w biurze. Mijają kolejne godziny wypełnione stukaniem w wysłużone klawisze oraz poganianiem gryzonia we wszystkich kierunkach. Nachylasz się nad biurkiem, instynktownie unikasz Team Leada, dostrzegając u niego niepokojące sygnały złego humoru. Aby przetrwać dzień, wykorzystujesz szereg umiejętności, które wykształciłeś w oparciu o niniejszy poradnik. Widząc, poszukujące podwykonawcy, spojrzenie przełożonego, z cieniem uśmiechu, obładowany papierami, ruszasz zdecydowanym krokiem ku biurowej drukarce, gdzie pod pozorem obowiązku, znajdziesz bezpieczne schronienie nawet na kilkanaście minut. Twarz zamieniasz w maskę „wykonuję ważne zadanie, wykorzystaj kogoś innego”. Gdy sytuacja nieco się komplikuje – nadciąga wizytacja lub nerwowość władyków sama staje się nerwowa, zagrywasz asa z rękawa. Idziesz na lancz!

IMHO pora wstać od biurka i udać się na mały rekonesans. Dobrze wypocznij przed eskapadą, wychodzimy z biura! Jeśli jesteś miłośnikiem dymu i substancji smolistych, zlokalizuj palarnię. Najłatwiej podążając za tłumem, którego nadejście zwiastuje lament sępiących fajki. Znajdź najbliższy sklep spożywczy, a tam – wszelkiego rodzaju przekąski, chipsy, orzeszki, batoniki, coś do picia. Warto korzystać z dobrodziejstw takiego sklepu ponieważ regularne stołowanie się u Pana Kanapki, wespół z zamawianiem na wynos, mogą zrujnować domowy budżet. Nie obędzie się też bez lokalizacji piekarni, gdzie bardziej ambitni mogą pozyskać budulec pod samodzielnie wykonane kanapki lub też zdać się na kunszt twórców gotowych wyrobów spod znaku pizzy, palucha czy słodkiej bułki. Jeśli w najbliższych punktach gastronomicznych panuje wieczna kolejka, spróbuj poszerzyć obszar poszukiwań. Ludzie z natury leniwi, bezwolnie kupują przed budynkiem, tracąc cenny czas, a niekiedy wystarczy skręcić za róg, aby pławić się w międzypółkowej, pustej przestrzeni! Korpowładcy docenią wcześniejszy powrót do biura! Rekonesans warto połączyć z lanczem, co dodatkowo uzasadni twoją nieobecność w biurze.

Kiedy zapragniesz dłuższej przerwy od napiętej korpoatmosfery, udaj się na posiłek za lub nawet z bezpośrednim przełożonym! Zwykle nadludzie jedzą dość długo, odsuwając moment powrotu do przytłaczającej odpowiedzialności. Nikt nie powie ci w trakcie posiłku, pora na ciebie, korpoludku, ja wpadnę po deserze. Jeśli jecie razem, sprawa jest więc oczywista, gdy natomiast, chcąc odetchnąć głębiej, spożywasz w samotności, usiądź w kącie i jedząc, obserwuj przedstawiciela władzy. Gdy będzie zbliżał się do końca posiadówki, ruszaj czym prędzej do biura. Wystarczy, że będziesz chwilę przed nim, akurat na czas, by po powrocie dostrzegł cię na właściwym miejscu – przy biurku, pracującego w pocie czoła! Pamiętaj o powyższej poradzie jedząc w większej grupie szeregowych pracowników, gajdlajn warto przygotować przed spotkaniem. Najważniejsze to nie przegapić symptomów powrotu przełożonego.

Im dłużej pracujesz w swojej umiłowanej korporacji tym częściej będziesz zmuszany do zmiany haseł. Bezduszna, zautomatyzowana sztuczna inteligencja złośliwie zasypie cię komunikatami o nadchodzącym terminie przeobrażenia. W skrajnym przypadku dowiesz się z ekranu, iż twoje ukochane hasło właśnie expirowało. A wtedy nie ma zmiłuj! Im więcej systemów zarządza twoją pracą, tym gorzej. Nowe potworki muszą być długie, zawierać znaki specjalne, wielkie litery i o zgrozo – różnić się w odpowiednim stopniu od poprzedników. Czasem możesz walczyć z systemem, dokładając kolejne cyferki, lecz innym razem jest to po prostu niedozwolone. Warto stworzyć grupę potencjalnych haseł na długo przed kolejną zmianą, oszczędzisz tym samym i tak napięte nerwy, a przyszłe komunikaty powitasz pobłażliwym uśmiechem.

Korposłownik:
Ekspirować – Niezbyt urodziwy ponglishowy przykład. Z ang. to expire – wygasać. Znaczenie zrozumiałe, choć forma paskudna. W tekście dotyczy konieczności zmiany hasła, co przy wysokim kryterium niepowtarzalności bywa uciążliwe.
Lancz – Teoretycznie nie muszę wyjaśniać, pojęcie lunchu wykracza poza ramy korpoświata i mości się w każdej branży oraz dotyczy także życia pozaznojowego. Warto jednak zwrócić uwagę na korporacyjne wykorzystanie Lanczu. Spotkanie biznesowe, chęć przypodobania się podwładnym/przełożonemu, obsługa klienta, ucieczka przed czymś ważnym, co ma się wydarzyć w biurze. O tak, w korpo nic nie jest proste!
IMHO – Pod zgrabnym skrótem kryje się fraza in my humble opinion. W bezpośrednim tłumaczeniu z angielskiego: Moim skromnym zdaniem. W korpo najczęściej używamy tego zdania w półprywatnych mailach lub raportach. Znane są przypadki wykorzystywania skrótu jako nośnika sarkazmu.
Gajdlajn – Z ang. guideline – wskazówki. Dyrektywy dotyczące określonego zagadnienia, w korporacji występujące pod postacią pliku do ściągnięcia i przyswojenia. Stanowią wymówkę dla trenera, gdy ten nie potrafi, bądź nie chce wytłumaczyć podopiecznym danego materiału.