Wiele razem przeszliśmy, a ty okazałeś się świetnym pływakiem, korpoludku. Trenowałeś dzielnie, unikając zagrożeń i mielizn biurowego akwenu. Ślizgałeś się zręcznie po zdradliwej ścieżce awansu, wielokrotnie w ostatniej chwili opływając wrak nieudanego projektu, by w ostatecznym rozrachunku, nie zostać wyautowanym. Jakkolwiek frekwencja i pozorne zaangażowanie są podstawą udanej, korporacyjnej kariery, czasem zdrowie uniemożliwia podjęcie kolejnego wyzwania. Okoliczności zmuszają cię do radykalnych kroków, a jedyną opcją pozostaje…

Sik Liw. L4, zwolnienie od lekarza jest potężnym narzędziem w rękach sprytnego pracownika. Ważne, aby nie nadużywać usprawiedliwionej absencji i stosować koło ratunkowe tylko w wyjątkowych przypadkach. Co więcej, niewielki uszczerbek na zdrowiu warto wykorzystać. Katar, lekka zmiana głosu czy kaszel odpowiednio podrasowany i dobrze zaprezentowany, może uwydatnić twoje zaangażowanie. Kaszlnij, złap się za głowę, a gdy przełożony wyrazi troskę, podkreśl, że dasz radę, wytrzymasz, ponieważ musisz koniecznie dokończyć projekt. Czy robisz akurat coś istotnego, nie ma najmniejszego znaczenia, liczą się pozory, a te przemówią na twoją korzyść. Jeśli uszczerbek na zdrowiu jest autentyczny, nie szarżuj. Odpocznij spokojnie, wykuruj się, nabierz dystansu, a będziesz miał siłę na kolejne, biurowe wyzwania!

Powrót do pracy po dłuższej nieobecności nie jest prosty. W korporacyjnej rzeczywistości to może być gwóźdź do trumny. Przede wszystkim mądrze wybierz dzień swojego zmartwychwstania. Odwiedź biuro w piątek, łatwiej przeżyjesz adaptację, a większość spraw i tak w tym dniu stoi w miejscu, ponadto traumę ponownego znoju przepędzisz rychłym weekendem. Druga wersja jest optymalna dla największych leserów. Dobijasz do soboty, by wznowić wyścig szczurów dopiero w poniedziałek. Skorzystaj z urlopu na żądanie lub oddaj krew. Niezależnie od wybranej opcji, z uśmiechem przywitaj swoich współtowarzyszy z dowódcami na czele. Usiądź przy biurku, uruchom pocztę. Pora na kolejną, znaczącą decyzję. Możesz oddzielić wszystko grubą kreską, oznaczając całość korespondencji jako przeczytaną, ignorując nawet największe isiu, dzięki czemu przynajmniej część obowiązków nigdy cię nie dogoni. W razie czego zasugeruj, że określony mail nie dotarł lub utknął w spamie.

Osobiście polecam drugie rozwiązanie. Znajdujesz ze dwa istotne zagadnienia, poruszone w otrzymanych wiadomościach i od razu dopytujesz teama o szczegóły. Jeśli przyłapią cię na nieznajomości nowych procedur czy wprowadzonych podczas twej nieobecności rozwiązań, zawsze możesz zaznaczyć, że skoncentrowałeś się w pierwszej kolejności na najważniejszych punktach. Docelowo i tak większość korporacyjnej papki utonie pod warstwą kolejnych, pustych słów.

Sytuacja powrotu innego korpoludka może być szansą również dla ciebie! Zaproponuj pomoc w adaptacji, koniecznie poinformujcie o podobnej praktyce przełożonego, dzięki czemu uzyskacie odrobinę spokoju, prezentując przy okazji wzorowy Timłork. Zdolność współpracy w menadżerskich oczach bywa bezcenna. Pod płaszczykiem wyjaśniania prostych procesów możecie porozmawiać, odpocząć i pogłębić relację. Pamiętajcie tylko, by zachować czujność prezentując na ekranie odpowiednie treści. Wielki brat nigdy nie śpi!

Korposłownik

Sik Liw – Z angielskiego sick – choroba oraz leave – urlop, odjazd, przepustka. Choć miałem do czynienia z wieloma ponglishowymi potworkami, wciąż nie mogę nadziwić się, jak łatwo scalić, zmasakrować i wymieszać z ojczystym językiem dowolne, angielskie słowa. Shakespeare przewraca się w grobie! Znaczenie? Poczciwe L4!
Wyautowany – Wykorzystuje angielskie słówko out, którego nie trzeba tłumaczyć. Sformułowanie wspaniale realizuje korporacyjną potrzebę uszczęśliwiania pracowników na siłę, poprzez zachęcanie do wykupienia karnetu na siłownię. Sportowa terminologia autów, ma za zadanie oswoić korpoludków z ideą zwolnienia z pracy. Z umiarkowanym skutkiem.

Isiu – Z angielskiego issues, czyli problemy. Często lekceważące lub prześmiewcze określenie przeszkody do pokonania na drodze do korporacyjnego oświecenia. Isiu może być dowolnego rodzaju. Osobiste, projektowe, poważne lub błahe. Ważne, by samemu nie stać się Isiu i nie skończyć jako pokarm dla rekinów biznesu.

Timłork – Z angielskiego team – drużyna, zespół oraz znienawidzonego work, czyli praca. Praca zespołowa, w grupie. Przekaz jasny, jedyne co szokuje to jak zwykle forma. Obciachowy, klasyczny korpojęzyk. Łomatkobosko!

Albert Kosieradzki