Czy można inwestować bez ryzyka? Od czego zacząć? Co wybrać? Z jakich narzędzi korzystać? O tym wszystkim rozmawiamy z prezesem TFI PZU Marcinem Adamczykiem.

Polacy mają najmniejsze oszczędności, nawet w porównaniu z krajami o podobnych majątkach obywateli – mówił na konferencji Paweł Surówka. Nie potrafimy inwestować? Nie mamy z czego odkładać?

Marcin Adamczyk, prezes TFI PZU: W dużej części wynika to z uwarunkowań historycznych, ale również bierze się to niskiej świadomości oszczędnościowo-inwestycyjnej. Podobnie jak w życiu, zazwyczaj przeraża nas to, co nieznane, niewyjaśnione, a Polakom bardzo często brakuje po prostu wiedzy o rynkach finansowych i mechanizmach inwestycyjnych. W krajach rozwiniętych świadomość na temat oszczędzania i długoterminowego inwestowania jest znacznie większa. Chciałbym, abyśmy dołączyli do tego grona, jednak do tego potrzebne są zmiany systemowe, również w obszarze edukacji. Sytuacja ulega poprawie, ale jeszcze wiele pozostało do zrobienia.

Porównując Polskę z innymi krajami UE, jak wygląda inwestowanie naszych rodaków?

Po pierwsze, startujemy z innego poziomu, nasza struktura oszczędności jest również w większej części oparta o środki trzymane na rachunkach bankowych (często nie oprocentowanych) oraz lokatach. Znacząco mniej jest inwestycji pracujących – długoterminowych: emerytalnych oraz ulokowanych w funduszach rynku kapitałowego. Uchwalone właśnie Pracownicze Plany Kapitałowe mają ogromną szansę zaadresować emerytalny strumień oszczędności Polaków. Rozwiązania takie, jak inPZU, które właśnie wprowadziliśmy, mogą okazać się uzupełnieniem tych programów masowych i również przyciągać na rynek kapitałowy nowych inwestorów, w szczególności osoby młode.

Czy można inwestować bez ryzyka?

Mówiąc czysto akademicko – nie, nie da się. Ale bez ryzyka nie da się również oszczędzać. W skrajnym przypadku bank także może zbankrutować. Najważniejsze to odpowiedzieć sobie na pytanie: jaki poziom ryzyka jestem skłonny zaakceptować, a następnie znaleźć inwestycje spełniające te parametry. W praktyce – od ryzyka nie uciekniemy, ale możemy się starać rozłożyć je i minimalizować.

Jak je zminimalizować?

Przede wszystkim powierzając pieniądze zaufanym instytucjom. Jeśli ktoś obiecuje nam ponadprzeciętne zyski, zapewniając jednocześnie, że inwestycja jest bezpieczna, to powinna nam się zapalić lampka bezpieczeństwa.
Dla przykładu – TFI PZU oferuje program Sejf+ z Ochroną Kapitału, który gwarantuje, że trzymając w nim pieniądze przez 12 miesięcy, nie poniesiemy straty. Program jednak nie zapewnia 100-proc. zysku, a daje „tylko” szansę na wyższy wynik niż na lokacie. Nie mówimy, że inwestując w produkty bezpieczne zarobisz kilkanaście procent rocznie, bo to obecnie niemożliwe.

Różne badania pokazują, że wielu Polaków nie ma pojęcia jak się zabrać za inwestowanie. Od czego mogą zacząć?

Powiem przewrotnie – od drobnych kwot. A poważnie – idealnie by było, aby przygodę z rynkiem rozpoczęli od poznania dostępnych instrumentów finansowych, wiedzieli czym różni się akcja od obligacji i jakie ryzyko niosą poszczególne inwestycje. I odważyli się zainwestować. Nie wspomniałem o drobnych kwotach bez przyczyny – najważniejsze, żeby inwestować realne pieniądze, bo wtedy naprawdę poznamy, czym owe ryzyko jest. Pamiętajmy też, aby inwestować jedynie tyle, by nie zachwiać naszym domowym budżetem. Wtedy nauczymy się odróżniać świadomą inwestycję od hazardu.

Które inwestycje uchodzą dziś za najbezpieczniejsze, a które obarczone są największym ryzykiem?

Tradycyjnie najmniejszą zmiennością (czyli potencjalnym ryzykiem spadku ceny) charakteryzują się np. inwestycje w krótkoterminowe obligacje rządowe, następne w kolejności są obligacje o stałej stopie procentowej i dłuższym terminie zapadalności oraz obligacje o ryzyku emitenta innym niż rządowe (np. korporacyjne), a potem inwestycje akcyjne, waluty czy inwestycje alternatywne. Należy pamiętać, że relacja ryzyko/zysk każdego instrumentu oparta jest na danych historycznych i rzeczywistość może się różnic od oczekiwań, stąd najważniejsza w inwestowaniu jest dywersyfikacja, tak żeby nie wkładać – przysłowiowych – wszystkich jajek do jednego koszyka.

Co młodym i doświadczonym inwestorom proponuje TFI PZU?

Jak już wspomniałem, udostępniliśmy właśnie prostą i przejrzystą platformę do długoterminowego oszczędzania inPZU, dostępną w każdej chwili, na każdym urządzeniu z dostępem do internetu, w każdym miejscu na świecie. Mogą z niej korzystać zarówno mniej, jak i bardziej doświadczeni inwestorzy. Ci pierwsi mogą np. skorzystać z Pomocnika inwestycyjnego i odpowiadając na kilka pytań wyszukać produkty według określonych parametrów, takich jak poziom ryzyka czy zakładany horyzont inwestycyjny. W zależności od wybranych preferencji do wyboru mają od 1 do 6 portfeli modelowych, z określoną alokacją w fundusze i z możliwością jej zmiany. Do nich skierowany jest też wspomniany już program Sejf+ z Ochroną Kapitału, dostępny w Oddziałach PZU, a niedługo pojawią się też kolejne tego typu produkty. Bardziej doświadczeni inwestorzy mogą samodzielnie zbudować swój własny portfel inwestycyjny, wybierając spośród najbardziej bezpiecznych funduszy aż po akcyjne. I mam tu na myśli zarówno fundusze zarządzanie aktywne, jak i te pasywne z platformy inPZU.

O inPZU mówi się jako o rynkowej rewolucji, dlaczego?

Bo na tej platformie klienci mogą skorzystać z pierwszych w Polsce funduszy pasywnych z prawdziwego zdarzenia. Na dodatek, bez względu na strategię i potencjał zysku, opłata za zarządzanie wynosi stałe 0,5 proc. rocznie. I tylko tyle. Nie ma dodatkowych, ukrytych opłat. Platforma oferuje inwestorom szereg funkcjonalności – porównywarkę funduszy, możliwość definiowania celów inwestycyjnych i ich personalizacji. Można również monitorować i zarządzać swoimi inwestycjami zarówno z poziomu pojedynczego funduszu, jak i całego portfela.

Czym inwestowanie z inPZU różni się od inwestowania na giełdzie czy innych rozwiązań inwestycyjnych?

W dużej mierze prostotą i bardzo niskimi kosztami. Krótkie porównanie – aby bezpośrednio inwestować na giełdzie musimy otworzyć rachunek maklerski, zapoznać się z notowanymi spółkami i obligacjami, poświecić czas na ich analizę i na koniec wybrać te o największym potencjale. Na platformie inPZU wybieramy spośród 6 funduszy lub proponowanych portfeli inwestycyjnych. Opłacamy zlecenie. I już jesteśmy „zainwestowani”.

Od jakiej kwoty można już zostać inwestorem?

W przypadku funduszy inwestycyjnych jest to zazwyczaj 100 zł.

Powiedzmy, że mam 5 tys. zł na inwestycję. W co mogę zainwestować, jaki zysk mogę z tego mieć, jak szybko i z jakim ryzykiem się to wiąże?

Na początek doskonałym rozwiązaniem będzie wspomniany już program Sejf+ z Ochroną Kapitału, który pozwala na szukanie dodatkowych stóp zwrotu zapewniając, że nie poniesiemy straty. Innym sposobem jest zainwestowanie tej kwoty w wybrane fundusze indeksowe inPZU, zgodnie ze swoim profilem inwestycyjnym, czyli określoną skłonnością do ryzyka. Finalnym krokiem może być uzupełnienie portfela o wybrane fundusze aktywne z oferty TFI PZU.

Z punktu widzenia pracowników korporacji (ludzie ze stałym dochodem, średnim, bądź dużym), jakie korzyści mogą mieć oni z inPZU? Czy tu liczy się np. systematyczność wpłat, pewna stałość procesu inwestycyjnego?

MA. Przede wszystkim bardzo niska opłata na poziomie 0,5 proc. rocznie powoduje, że praktycznie całość naszych pieniędzy pracuje na potencjalny zysk. W długim terminie, przy systematycznym oszczędzaniu, ma to olbrzymie znaczenie. Podobnie jak swoboda wpłat w dogodnym dla klienta momencie. Dane statystyczne pokazują, że w długim terminie fundusze pasywne uzyskują często znacznie lepsze wyniki, niże fundusze aktywnie zarządzane. Transparentność inwestycji tylko zwiększa zaufanie do tych produktów.

Dlaczego w ogóle PZU zdecydowało się uruchomić inPZU?

To część ogłoszonej w styczniu tego roku strategii NowePZU, która kładzie duży nacisk na innowacyjność i nowe sposoby dotarcia do klienta z całą paletą produktów z Grupy PZU. Pomysł platformy internetowej inPZU, oferującej proste, przystępne i zarazem nowoczesne rozwiązania inwestycyjne pojawił się już jakiś czas temu i idealnie wpisuje się w to, jak chcemy obsługiwać klientów teraz i w przyszłości. Jest to pierwszy krok rewolucji w inwestycjach, której ma przewodzić Grupa PZU.

Czy platforma będzie ewoluować czy jest już w pełni gotowym produktem?

Platforma jest tak pomyślana, aby ciągle ewoluować pod kątem dodatkowych udogodnień dla klienta i doskonalszych produktów inwestycyjnych. Uruchamiając ją zrobiliśmy pierwszy krok, ale przed nami kolejne, nad którymi już pracujemy. To ciągły proces, którego nie da się już zatrzymać. Mamy głęboka nadzieję, że spełnimy oczekiwania naszych klientów.

Magda Niciszewska