czyli jak przetrwać w gąszczu targetów, ASAP-ów i FYI

Lato, w tym roku wyjątkowo gorące, odeszło w zapomnienie. Smagani surową pogodą, doświadczeni biurowcy, ustawiają budziki pół godziny wcześniej, uwzględniając czynnik zwiększonego lenistwa. Ludzie w komunikacji miejskiej tracą resztki uprzejmości, z zaciętym wyrazem twarzy walczą o każdy centymetr wolnej przestrzeni. Uśmiechy jadą na zasłużone wakacje, rysy pasażerów zdobi maska obojętności. Zaprawieni sosem dłuższego dojazdu, docieramy do biura najpóźniej jak się da, testując topniejącą cierpliwość przełożonych. W niełatwej korporacyjnej rzeczywistości, twoja nierówna walka o przetrwanie staje się trudniejsza niż kiedykolwiek. Kończy ci się umowa, a wstępne ustalenia nowych warunków są opatrzone etykietą TBC, ewidentnie potrzebujesz umocnienia swojej chwiejnej pozycji.

Z pomocą mogą przyjść znaczące, biurowe wydarzenia. Jak choćby sendaut do ważnego klienta. Koniecznie odciśnij swoje piętno w końcowej fazie, celnym pytaniem na zebraniu lub propozycją pomocy. Warto ową pomoc zaoferować odrobinę za późno, aby pozostały tylko pozorne szlify. Nie jest naszym celem dołożyć sobie obowiązków, a jedynie zrobić dobre wrażenie. Analogia z życia codziennego? Gdy jeden z uczestników spotkania towarzyskiego zaproponuje, że przyniesie brakujące zakąski z kuchni, a inny biesiadnik wstanie w momencie opuszczania przez tego pierwszego pokoju i z rozbrajającym uśmiechem zaproponuje:
– Ja pójdę…

Aby nie wylądować na bocznym torze, nie zapomnij ułożyć mentalnej listy działań prewencyjnych, do których dopiszesz kolejne bullet pointy. Nie spóźniaj się, przynajmniej do czasu parafowania kontraktu, zapytaj korpowładców o zbliżającą się imprezę okolicznościową (integracja lub święta), niezależnie od tego czy planujesz się tam pojawić, stworzysz wrażenie swej niezachwianej przynależności. Gdy domkniesz cokolwiek związanego z obowiązkami, choćby najmniejszy drobiazg, nawet coś, co należy do podstaw twojego stanowiska, nie omieszkaj poinformować o tym przełożonego. Sugeruj chęć rozwoju i zapytaj o nic nie znaczące szkolenia, które mają swój termin startowy już po twoim „okresie ważności”. Zaognione konflikty schowaj na razie do kieszeni, wzbogać umęczone oblicze delikatnym uśmiechem. Stopień upodlenia dostosuj do mocy pragnienia pozostania w firmie. Płaszczmy się z klasą, warto zachować resztki godności dla wyjątkowo intratnych stanowisk!

Jeśli zwykłeś narzekać na miliony rzeczy, które nie odpowiadają ci w biurze, niezależnie, czy mówimy o organizacji pracy, opieszałości recepcjonistki, czy wątpliwej jakości kawy w ekspresie, zostaw to na
TIBIDI. Zwłaszcza jeśli twoje uwagi są słuszne i powszechnie popierane przez szeregowców. Nikt nie lubi marud, które skutecznie mącą wodę. Pretekst w postaci wygasającej umowy może w takim przypadku pozbawić cię stabilizacji. Pamiętaj, że odłożenie niektórych dyskusji działa w obie strony i kadra zarządzająca może najistotniejsze dla ciebie zagadnienia włożyć do piwnicznej zamrażarki.

Korposłownik:

TBC – Z angielskiego to be confirmed, czyli w wolnym tłumaczeniu coś (najczęściej informacja), co ma być jeszcze potwierdzone. Bardzo przydatny zwrot w środowisku biurowym. Można zabłysnąć faktem, rozwiązaniem, rzucić strzępek danych, zainicjować plotkę, zaimponować przełożonemu, jednocześnie zabezpieczając się przed odpowiedzialnością. W życiu codziennym przybiera ciuchy zwrotu „Chyba nie wiem”.
Sendaut – Od angielskich słówek send (wysłać) oraz out (z pośród wielu znaczeń dobieramy na zewnątrz). Wierzcie lub nie, ale zdążyłem już pokochać mroczną stronę ponglishowego kiczu i prostoty. Zwrot oznacza przesłanie bazy danych do klienta, istotny moment, w którym określone pliki wędrują na nieznane wody. Często występuje w parze z fakapem.
Bullet point – Z angielskiego bullet – nabój oraz point, czyli punkt. W języku korporacji zwrot ów znaczy ni mniej, ni więcej , kolejny, kropkowy znacznik na liście. Zwykle dotyczy zadań, tematów, które należy poruszyć lub problemów do rozwiązania.
TIBIDI – Skrót od angielskich słów – to be discussed (omówić) later (później). Zagadnienie, problem, które odkładamy na później. Bardzo często odkładaną dyskusją jest ta dotycząca podwyżek. Inne zakazane tematy to urlop, mniej bezpłatnych nadgodzin, czy więcej rąk do pracy przy wymagających projektach.

#Albert Kosieradzki