Droga Aneto, Jakiś czas temu moja koleżanka z biurka obok przejęła stanowisko back up’a team leadera. Nadal pozostaje dla mnie tajemnicą, dlaczego Beata dobrowolnie przypisała sobie tę funkcję. Korzyści finansowych brak, za to obowiązków i kolejnych tabelek do wypełniania z kwartału na kwartał coraz więcej! Od momentu jej samozwańczego „awansu”, nasze relacje uległy pogorszeniu. Nie plotkujemy już przy wspólnej kawie. Beata zmieniła się nie do poznania. Stała się apodyktyczna i czepialska. Nagle zaczęło jej przeszkadzać w jaki sposób sortuję maile! Dasz (korpo)wiarę? Pewnego ranka, śmiertelnie poważna, podeszła do mnie i powiedziała: „Moniko, PRZYPADKIEM zauważyłam, że w swojej skrzynce mailowej stosujesz zaledwie cztery kategorie. Czy nie uważasz, że to trochę mało jak na ten projekt? I zdecydowanie brakuje ci kategorii „More urgent than urgent”. To pozwoliłoby lepiej zorganizować twoją pracę. Ja, w każdym razie, biorę takie rzeczy pod uwagę podczas OCENY ROCZNEJ”. Słysząc to, oniemiałam ze zdziwienia. Wszyscy dobrze wiemy, czym pachnie rzucona mimochodem wzmianka o ocenie rocznej. Na dodatek rzucona przez samozwańczą prawą rękę team leadera. Widmo donosu ponuro snuło się po open spejsie. Od tamtego momentu nic już nie jest jak dawniej. Na sortowaniu maili skupiam się bardziej niż na realnej pracy, głowiąc się, co zaliczyć do kategorii „More urgent than urgent”. Raz po raz wrzucam tam przypadkowego maila, wysłanego do wszystkich od wysoko postawionego managera … tak dla niekorpoznaki. Aneto, jak korpożyć?!

Monia, 26 lat, Wrocław

Droga Moniko!

Zastępowy team leadera to przecież niezwykle ważna funkcja w każdym zespole! Wiem, bo sama niegdyś z dumą piastowałam to stanowisko! Bóg jeden wie, ileż to niepłatnych nadgodzin spędziłam na przygotowywaniu raportów, których nie potrafiła zrobić moja nierozgarnięta team leaderka. Cóż to był za CHALLENGE! Do dziś leczę po tym łyse placki na głowie i miewam koszmary o ścigających mnie deadline’ach. Moje wyrazy szacunku dla Niezłomnej Beaty – Kobiety z Żelaza! O taką Korpolskę walczyliśmy! Brawo Ty, Beata! To się nazywa prawdziwa DEDICATED ATTITUDE TO WORK! I nieprawdą jest, że Beata jest frajerką. To, że firma nie płaci za jej za dodatkowe obowiązki, wcale nie oznacza, że ją wyzyskuje. Zamiast obsesyjnie mówić o pieniądzach, powinniśmy skupić się na wartościach niewymiernych. Czyż nie ma takich rzeczy, których nie należy, a nawet NIE MOŻNA przeliczać na pieniądze? Czy nie warto czasem poświęcić się dla idei? Dla IDEI DANYCH, droga Moniko? Korzyści materialne i tak przyjdą z czasem. Wiem to na pewno. Wystarczy tylko, jak to pięknie powiedział Steve Jobs, „love what you do”.
I kto wie? Być może już za 3 lata Beata zyska szansę na zostanie prawdziwym team leaderem?
A jeśli podliże się, komu trzeba to i nawet już za 2? Who knows? I am so excited about that!