Jakkolwiek Twój szef uważa inaczej, nie jesteś, Drogi Korpoludku, maszyną. Czasem musisz coś zjeść, rozerwać się, zupełnie jak normalny człowiek! Masz już za sobą wycieczkę po okolicznych barach i restauracjach, z Panem Kanapką jesteście po imieniu, z najbliższym „Chińczykiem na dowóz” wymieniasz anegdoty o rodzinie, a w cukierni na dole znają imię Twojego psa. Warto jednak zadać sobie pytanie:
– Czy starczy mi do pierwszego, jeśli będę jadał tylko na mieście?
Gdy odpowiesz zaprzeczeniem, nie łam się. W korporacji istnieje wiele sposobów na darmową wyżerkę!

Ot choćby taka sala konferencyjna. Wspaniałe miejsce, pełne inteligentnych, twórczych umysłów. W atmosferze szkoleń i Imprówali, wykuwa się tam nowe talenty, prezentuje świeże pomysły oraz, co dla Ciebie najważniejsze, serwuje poczęstunek. Kawa, Herbata, ciastka, soki, kanapki! Korzystaj, piekła nie ma! Warto odwiedzać pokój po większych eventach, niby przypadkiem, akurat przechodząc i tak dalej. Jeśli czujesz się nieswojo, paraliżuje Cię pogarda dla samego siebie, zbierz ekipę i szabrujcie wspólnie. Pamiętaj, w grupie raźniej, ale gdy nie polujesz samotnie, najlepsze kąski mogą trafić do kogoś innego! Działaj, no chyba, że ten rums jest akurat buknięty.

Jeśli ostrzysz sobie ząbki na nową posadę, popytaj znajomych z innych działów, czy nie szykuje się katting w najbliższym czasie. Będziesz przygotowany jeszcze przed ogłoszeniem rekrutacji. Dowiesz się co nie pasowało władykom w Twoim potencjalnym poprzedniku, dostosujesz gadkę do wymagań i stale zmiennych oczekiwań, a podczas rozmowy kwalifikacyjnej wypadniesz perfekcyjnie. Poza tym nie zmarnujesz swych wysiłków tam gdzie akurat nie planowane są żadne zmiany. Oszczędzaj siły na bitwy, które możesz wygrać!

Na koniec FYA, przypomnienie o zbliżającym się okresie świątecznym, który bywa niebezpieczny dla szeregowego korpoludka. Czas pokus i wielkich szans. Jedni oprócz urlopów wykorzystują wszystkie pozostałe użetki, oddają krew i biorą zwolnienia lekarskie, pozostawiając drugą grupę, nieszczęśliwie obecnych w biurze, na pastwę piętrzących się obowiązków, które popychają nieszczęśników prosto w brudne łapska nadzorców niższego szczebla. Nie pozwól sklasyfikować się pośród tych ostatnich. A jeśli już nie masz wyjścia i wylądujesz w grupie zrozpaczonych korpoludków, wyrabiających 200 procent normy, zgłoś się do pomocy przy dekoracjach, przebierz się za Św. Mikołaja lub jego pomocników, elfy, żonę lub choćby sanie, byle tylko jak najmniej czasu spędzić nad normalną robotą. Ktoś musi zadbać o świąteczny nastrój, Ho, ho, ho!

Korposłownik:

Imprówal – Od angielskiego słowa Improvement – poprawa, usprawnienie. Proste, obrzydliwe, ponglishowe wynaturzenie. Trudno nawet nazwać tego potworka adaptacją obcojęzycznego słowa. Myślę, że obserwujemy brutalny mord na płaszczyznach słuchowej i wzrokowej. Unikać jak ognia!

Rums – Od angielskiego słowa room – pokój. Jeśli poprzednie wyjaśnione pojęcie to pojedynczy mord, w przypadku omawianej w punkcie drugim, paskudnej zbieraniny liter obserwujemy morderstwo masowe, na miarę konfliktu zbrojnego. Oznacza ni mniej ni więcej niż… pokój, czy salę. Czasem nawet schowek na dokumenty, czy kanciapę serwisu sprzątającego. Znałem jeden przypadek, gdy ochrzczono tak toaletę, zabijając pierwszy człon angielskiego słówka – Restrooms.

Buknięty – Z języka angielskiego – to book – zarezerwować. Spolszczona wersja tego angielskiego wyrażenia znaczy dokładnie to samo, co w przypadku mowy Shakespeare’a – zarezerwować, zająć. Jedynie forma ulega degradacji, zamieniając elegancki frak na skórzany bezrękawnik.

Katting – Od angielskiego słówka cut, czyli ciąć, przecinać. W korporacji w ten sposób określa się zwolnienia, słynną redukcję zatrudnienia. Niekiedy stosujemy to pojęcie w odniesieniu do pewnych rozwiązań, punktów planu danego projektu, które należy usunąć i zastąpić nowymi. Pomocne przy wywoływaniu strachu wśród pracowników.

FYA – Od angielskich słówek For Your Amusement. W wolnym tłumaczeniu – dla Twojej uciechy. Ciekawostka, niespodzianka, event, przygotowany by zainteresować i najczęściej rozczarować biorących w nim udział pracowników. Niektóre raporty finansowe prezesi lubią tytułować właśnie w ten subtelny sposób…

#Albert Kosieradzki