O gazecie

Jedyna ogólnopolska i bezpłatna gazeta dla pracowników korporacji tworzona przez nich samych.

Nakład: 60 000
Dystrybucja: Warszawa, Kraków, Gdańsk, Wrocław

Gazeta bezpłatnie raz w miesiącu rozdawana jest bezpośrednio pod największymi
biurowcami w Polsce prosto do rąk wchodzących do nich pracowników.

Redaktor Naczelna Justyna Szawłowska

Od lat związana z branżą mediów (m.in. marketing manager Polska Press Grupa, dyrektor marketingu Metrohouse, członek i założyciel stowarzyszenia Lepszy Służewiec oraz Polskiej Izby Nieruchomości). Przede wszystkim jednak uciekinierka z korporacji na Domaniewskiej.

Jak to się zaczęło?

Po 12 latach pracy w korporacjach, w 2015 roku zmęczona życiem przeciętnego korpoludka, wpadłam na pomysł stworzenia bezpłatnej gazety dedykowanej pracownikom największego zagłębia biurowego na warszawskim Służewcu, nazwałam ją „Głos Mordoru”. Gazeta odniosła olbrzymi sukces. Okazało się, że znużone całodzienną pracą przy komputerze oczy korpoludka, chętnie popatrzą raz w miesiącu na gazetę papierową, którą dostaną do ręki bezpłatnie przed wejściem do pracy. Po 1,5 roku działalności gazety i olbrzymim zainteresowaniu pracowników korporacji z różnych części Polski, podjęłam decyzję o ekspansji na kolejne miasta . Wiosną 2017 roku uruchomiłam samodzielnie już gazetę KORPO VOICE kontynuując swój pomysł. Od maja 2017 gazeta Korpo Voice jest dostępna w Warszawie, Wrocławiu, Krakowie i Gdańsku w łącznym nakładzie 60 000 egzemplarzy. Jako redaktor naczelna i jednocześnie osoba, która wyszła z korporacji, zabiegam o to, by pokazać z lekkim przymrużeniem oka otaczającą nas, korpoludków, rzeczywistość . Staramy się z nią godzić, jednak nie ukrywamy jej absurdów i ciemnej strony mocy. Gazeta kierowana jest do tych, którzy takie życie lubią, jak również do czytelników, którzy zdążyli się już przekonać, że rola trybika w fabryce ich nie interesuje.

Zapraszam do krainy korpoludków!

Nieco autopromocji

Napisali o nas (kliknij, aby otworzyć)

   
  

Wszystko o Korpo Voice w 15 min. Wywiad Agnieszki Rylik z Justyną Szawłowską:

Dziennikarz obywatelski z Korpo poszukiwany

Jesteś lub byłeś pracownikiem korpo? Masz lekkie pióro i chciałbyś się podzielić refleksjami?

Zapraszamy do współpracy przy tworzeniu tej gazety
redakcja@korpovoice.pl

Redakcja

Trudno uwierzyć, że połączyło nas coś, co jednych odpycha, a innych przyciąga. Jedni od tego uciekają, inni do tego lgną. Tym czymś jest praca i życie w korporacji. To jedyna gazeta na rynku w 100 proc. tworzona przez korpodziennikarzy obywatelskich! Z pomocą korpoludu, staramy się edukować, apelować do siebie nawzajem o ludzkie zachowanie za szklanymi szybami biurowców, o lepszą twarz korporacji, przypominać o work-life-balance i o tym, że życie to nie tylko kariera.

To oni tworzą gazetę

Żywi z krwi i kości pracownicy korporaci którzy po godzinach pracy opisują korpoświat często z przyczyn wiadomych pod pseudonimami.

Justyna Szawłowska

Poza tym, co już wiecie ze wstępniaka, że zwiałam z korpo, odpaliłam tę gazetę i mianowałam się redaktor naczelną to… Od lat związana jestem z marketingiem nieruchomości. Sześć lat spędziłam w Metrohouse S.A., w którym prześlizgnęłam się przez wiele stanowisk, co dało mi solidną podstawę do wydawania tej gazety. Już jako 24-latka, w ramach firmy wydawałam gazetę z ofertami nieruchomości Metromagazine oraz współpracowałam przy Giełdzie Nieruchomości Pomorze. To tu nauczyłam się co to dtp, krzywe, cmyk, jak znaleźć reklamodawcę itd. (Mariusz dzięki za szkołę życia). Kolejne 4 lata spędziłam w korporacji Polska Press Grupa (marketing menedżer dom.gratka.pl). Jak już wiecie, szybko odkryłam, że do tej korporacji nie nadaję się zupełnie. Utonęłam w procedurach i niekończących się wewnętrznych spotkaniach, z którymi się nie godziłam. Dziś jestem szczęśliwą mamą synka (4,5 roku), która pracując z domu, jest panią swojego czasu. Są fakapy, są problemy inne niż w korpo (bo własny biznes to nie jest łatwy kawałek chleba), ale radość z wydawania tej gazety jest nie do opisania.

Magda Kazubska

Przygodę z pisaniem zaczęłam w 2011 roku, kiedy zdecydowałam się na udział w konkursie organizowanym przez moją uczelnię wspólnie z „Echem Miasta”. Pisanie sprawiało mi mega dużą przyjemność i dlatego postanowiłam skończyć studia związane z dziennikarstwem i komunikacją społeczną. Nie jest to jednak zbyt dochodowe zajęcie, dlatego w poszukiwaniu lepszej przyszłości zainteresowałam się pracą w biurze. Obecnie pracuję na stanowisku Administrative Assistant w międzynarodowej korporacji z sektora finansowego. Praca w MoneyGram daje mi możliwość rozwoju w różnych dziedzinach oraz poczucie spełnionego obowiązku, jednak z racji tego, że zawsze ciągnęło mnie w stronę papieru, postanowiłam napisać do Justyny Szawłowskiej – redaktorki „Korpo Voice” – z pytaniem, czy mogłabym spróbować publikować na łamach gazety. Udało się i zostałam częścią załogi. Teraz czuję się spełniona, tak w 100 proc..

Albert Kosieradzki

Trójka z przodu, dwa kierunki studiów nieskończone, jeden człowiek na marginesie klasy średniej. Staram się marnować potencjał równomiernie, w każdej dziedzinie życia. Niedawno zmieniłem pracę. Jest to sytuacja w stylu „z deszczu pod rynnę”, ponieważ przeszedłem z jednej korporacji do drugiej. Po blisko czteroletniej, trudnej miłości z firmą Sitel, gdzie pełniłem rolę wsparcia technicznego dla klienta końcowego, myślę, że jestem gotów na wszystko. Wiele sobie obiecuję po owym ruchu transferowym, z uwagi na wymarzone odseparowanie się od pierwszej linii frontu, gdzie grasują petenci. Dlaczego „Korpo Voice”? Zawsze chciałem pisać, zostać dziennikarzem, jednak na niczym się nie znam, a bez wiedzy merytorycznej trudno zacząć. Aż tu nagle okazało się, że dobrze przyswoiłem sobie specyfikę nizin korporacyjnego znoju, a egzemplarz gazety wpadł mi w ręce na przerwie obiadowej. Pomyślałem – czemu nie? Jak nie teraz, to kiedy?

Lubię długie spacery po kuchni oraz tak zwaną dobrą książkę (poważnie, która to?), nie pogardzę darmowym posiłkiem, nawet jeśli nie będzie to kebab na cienkim.

Ania

Miałam ciężki czas, przez kilka miesięcy podniesiony poziom stresu w związku z pracą i przeprowadzką do nowego domu. Frustracja narastała, nie było żadnego wentyla bezpieczeństwa, żeby pozbyć się negatywnych emocji. Powstał zatem pierwszy tekst, bo musiałam wylać na papier, a raczej do odmętów mojego laptopa, te wszystkie żale, niezrozumienie środowiska, rodziny. Zatem zaczęło się od autoterapii, a potem już popłynęło. Kiedy Justyna nazwała mnie korpoludkiem, trochę się obruszyłam, ale w sumie już nie oponuję. 11-letni staż w firmie mówi sam za siebie.
Od małego tańczyłam, jednym z moich zawodów jest nawet bycie instruktorem tańca współczesnego, mam zatem trochę artystyczną duszę. Teraz to pisanie jest moim tworzywem, obok różnych prac plastycznych, które tworzę wspólnie z dwójką małych dzieci. Niektóre swoje teksty podpisuję List od czytelnika, bo oprócz tego, że jestem twórcą, jestem też chyba najwierniejszym czytelnikiem. Wszystkie wydania czytam od deski do deski, a przy tekstach Korpomamy czy Recepcjonistki płaczę i śmieję się na zmianę, bo to o czym piszą dziewczyny jest mi tak bliskie, że niemal wydaje mi się, iż przeglądam się w ich felietonach jak w lustrze.
Od kilku miesięcy pracuję w nowym projekcie, w którym czuję się jak ryba w wodzie. W domu też wszystko wróciło do takiej dobrej normy. Więc jestem na powrót grzeczną dziewczynką i moje teksty są mniej drapieżne. Ale jak tylko pani redaktor pozwoli, to pokażę Wam jeszcze pazur. Tymczasem, poprzez teksty, podobnie jak w mojej codziennnej pracy Team Lidera, staram się wnosić sporą dozę optymizmu i zarażać entuzjazmem do pracy w korpo, bo ja naprawdę TO LUBIĘ.

Mat Bum

Mam nieco ponad trzydzieści lat. Pięć z nich przepracowałem w dwóch korporacjach w Mordorze. Jedną z moich pasji jest demaskowanie absurdów. Jako że jestem enneagramową siódemką, dominuje we mnie lęk: boję się rozpoznania przez szefów, których banialuki opisuję. Stąd zdjęcie w meloniku współlokatorki i teksty publikowane pod pseudonimem.

Dwa lata temu rzuciłem pracę i na błogim bezrobociu zjeździłem z plecakiem kilkanaście krajów. O tym, jak było mi dobrze, zapragnąłem podzielić się na łamach miesięcznika. Tekst poszedł, a za nim kolejne.

Obecnie pracuję w małym biurze w śródmieściu jednego z polskich miast, ale od czasu do czasu czuję duszny powiew korpomikroklimatu na karku. Obracam tysiącami cyferek, za którymi kryje się litraż waszych ulubionych wódek. Po godzinach robię impro, gawędzę z bezdomnymi i zgłębiam tajniki reportażu. Lubię tańce nad Wisłą, pływanie kraulem oraz kanapki z miodem i ogórkiem kwaszonym.

Ememte

Po długiej włóczędze na zachód i na wschód, trzy lata temu przyjechałam na wakacje do Polski i tak już zostałam. Od tamtej pory odkrywam krakowski korpoświat, z jego urokami i absurdami i czerpię z niego inspirację. Jestem molem książkowym, kocham góry, uwielbiam uczyć się języków, a w wolnych od pracy (i od książek) chwilach piszę wiersze – o tym, co kocham i o tym, czego nie znoszę oraz o tych, którzy zaleźli mi za skórę

Darek Bartowski

Z wykształcenia filolog i dziennikarz, z przekonania anarchista, z wyboru freelancer, obecnie wykonuję kilka zawodów jednocześnie, mieszkam z dwójką mych wspaniałych kocich dzieci – Emmą i Romanem, od dłuższego czasu posiadam ambiwalentny stosunek do świata korporacji, po którym obijałem się przez mniej niż rok (głównie jak copywriter, contentowiec, ogólnie człowiek-napisz-wymyśl-przetłumacz).

PKS

Pikantno Kwaśno Słodka
PIKANTNA jak kebab na grubym
KWAŚNA jak prawda o moim zawodzie
SŁODKA jak frappucino z kawiarni na rogu
Recepcjonistka i wprawny obserwator korpolive. Właścicielka neandertalczyka i psa. Psa oficjalnie, neandertalczyka jeszcze nie.
Pewnego pięknego dnia, po kolejnej awarii bramek i awanturze z serwisem stwierdziłam, że muszę się komuś wyżalić. Już sięgałam po telefon do przyjaciela gdy moja dłoń spoczęła na stronie „Korpo Voice” z ogłoszeniem o pracy dla korpodziennikarza obywatelskiego. Od tamtej pory psychiatra nie widział mnie ani razu, bo wszystkie swoje żale wylewam na papier, często strofowana przez redaktor naczelną (love ya!). Za punkt honoru postawiłam sobie uświadamianie korpoludkow, że wszyscy jesteśmy równi, a zasady savoir-vivre obowiązują nie tylko przy stole podczas niedzielnego obiadku z rodzinką.
Zapalona podróżniczka i nałogowy mól książkowy.
Bride to be mająca świra na punkcie organizacji i dopięcia wszystkiego na ostatni guzik.
Uczulona na brak podstawowych zasad kultury takich jak „dzień dobry”, „do widzenia” i „dziękuję”.
Felietonistka, zdecydowanie preferująca pisanie o kimś niż o sobie

Anetka
Idealna pracowniczka korporacji

W Korpo Voice regularnie publikuję korpokomiks oraz prowadzę autorską kolumnę „Korporady Anety”. Zawodowo pracuję dla międzynarodowej firmy z kapitałem zagranicznym S.A. W 2015 roku opublikowałam swój pierwszy materiał na YouTubie pod tytułem „Idealna pracowniczka korporacji”. Film odbił się szerokim echem w korporacyjnym świecie, od tamtego czasu regularnie rozbudowuję swój autorski kanał [psychonielogicznie]. Okazało się, że moje szczere wyznania o karierze po (korpo)trupach, marzeniach o mężu „z zagranicy” i pochwale IKEIZMU skradły serca korpointernautów. Tak więc w swoich filmach dosadnie i soczyście komentuję rzeczywistość Mordoru na Domaniewskiej.

Marta Wujek

Jestem dziennikarką portalu Marketingibiznes.pl oraz gazety Korpo Voice, wcześniej pisałam dla portalu INNpoland.pl. Posiadam wykształcenie dziennikarskie i aktorskie. Chyba jestem jedynym w gazecie dziennikarzem z zawodu. Zanim na poważnie zajęłam się pisaniem, bywałam na deskach teatralnych i prowadziłam własną grupę kabaretową. Obecnie korpoświat jest mi daleki, jednak zdążyłam go poznać, niestety w tym stereotypowym, złym znaczeniu. Prywatnie jestem niepoprawnym psiarzem i żoną wspaniałego, zazdrosnego o psa męża.

Magda Seko

Od dziesięciu lat pracuję w Mordorze. Sylwia (moja koleżanka z pracy) przyniosła mi pewnego dnia Korpo Voice. Akurat w tym numerze było ogłoszenie, z którego wynikało, że redakcja poszukuje korpomamy. Ponieważ doskonale znam korporzeczywistość, a przy tym mam dwóch wspaniałych synków, postanowiłam spróbować. Pisanie sprawia mi ogromną przyjemność, a temat który poruszam (czyli połączenie wychowywania dzieci z pracą korporacyjną) jest nie do wyczerpania. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, że nie miałam pomysłu na artykuł. Życie samo podsuwa mi tematy.

Marcin

Pracuję w korporacjach od 7 lat, w zasadzie dlatego, że z reguły dobrze płacą :D. Mam uczulenie na korpopropagandę i wysoki wskaźnik odporności na pranie mózgu, a zmiany „dla zmiany” działają na mnie jak płachta na byka. Lubię pracę w dużym zespole i wyprawy z kubkiem do kuchni (te ploteczki!), dzięki czemu wiem, co słychać w siedmiu innych zespołach. Mówię „cześć” dziewczynom z recepcji, a najlepsze relacje buduję z reguły z serwisem sprzątającym. W nowej pracy zawsze obiecuję sobie, że to koniec oponowania, że wpadnę w te tryby i będę korposzczurem z rodowodem i cóż… widocznie jestem inaczej zaprogramowany.
Poza tym, jestem miłośnikiem reportażu (sam popełniłem zaledwie dwa), raz w roku jadę na porządny urlop, najlepiej w omijane rejony, gdzie jak mawiają moi rodzice „pociski latają nad głową”. Nie znoszę gotować, ale dobrze zjeść – to już co innego. Wieczory najchętniej spędzam na rowerze, w teatrze i operze, nie znam się na samochodach i piłce nożnej. Dumny gdańszczanin z pochodzenia, od maja – warszawiak z wyboru i to po raz drugi w moim niespełna trzydziestoletnim życiu. Do „Korpo Voice” trafiłem z ogłoszenia – zbierałem się od sierpnia i dopiero w marcu poszedł mój pierwszy tekst. W kwietniu kolejny i oby nie ostatni!

Agnieszka Andziak Kornega

W reklamie pracowałam od zawsze. Zaczynałam od sprzedaży powierzchni reklamowej i czasu antenowego, potem planowałam i kupowałam media, prowadziłam własną firmę BTL i w końcu zarządzałam zespołami sprzedażowymi w korpo. Związana byłam z Radiem Eska, tj Partner, Awangarda BTL, Infor Biznes i Polska Press, gdzie poznałam Justynę Szawłowską. Gdy spotkałyśmy się ponownie, postanowiłyśmy razem współpracować. A że sprzedam wszystko, zwłaszcza dopóki mnie to bawi, to zajęłam się częścią reklamową w „Korpo Voice”. Prywatnie kocham spać minimum do 9, bo wstawanie wcześniej jest rakotwórcze :). Uwielbiam ludzi i kontakt z nimi, ponieważ w większości przypadków potrafią mnie pozytywnie zaskoczyć, choć mam swoją listę Top 5 – osób, których nie lubię, a z którymi musiałam w korpo pracować i do dziś życzę im wszystkiego najlepszego. Bawią mnie korpoabsurdy, zwłaszcza teraz, gdy patrzę na nie już z boku.

Wróżbitka Maciejka

Pracuję w samym centrum warszawskiego Mordoru. W każdej pracy słynęłam z tego, że umilałam koleżankom z pracy poranną kawę, czytając im horoskopy z pierwszej lepszej dorwanej w mieście gazety. Gdy przynosiłyśmy do biura Korpo Voice, brakowało nam rubryki z horoskopem. Któregoś dnia napisałam do KV, że jeśli szukają osoby do horoskopów, to sama chętnie je napiszę, wysłałam próbkę, spodobało się i od tego czasu piszę co miesiąc. Inspiracje czerpię z obserwacji. Powtarzalność niektórych zachowań korporacyjnych sprawia, że horoskop jest uniwersalny dla wszystkich korpoludków i często dostajemy odzew, że się sprawdził!

FreshMail.pl