Jeśli masz na imię Claire, a na nazwisko Underwood, to możesz śmiało przejść na kolejną stronę, gdyż ten artykuł nie dotyczy bezdzietnych kobiet, które ubrane są zgodnie z zasadami „business profesional” od samego rana do późnego wieczora.

Dziś będzie o tym, jak pogodzić bycie mamą z wymaganiami pracodawcy odnośnie stroju w miejscu pracy. Jak powszechnie wiadomo, każda szanująca się firma ma swój zbiór zasad i wskazówek, które przekazuje pracownikom na samym początku ich kariery, jeszcze zanim popełnią wizerunkowe faux pas, staną się obiektem plotek i pogrążą się w niesławie na kolejnych kilka dni.

Kiedy dopiero zaczynasz pracę w korporacji, obowiązkowy dress code może cię irytować, bo twój tyłek najlepiej wygląda w jeansach. Może cię wkurzać, bo w szafie masz pięćset sukienek, ale żadna z nich nie spełnia normy pod tytułem „zakryte kolano”. Może też być dla ciebie po prostu ciut uciążliwy, bo gdy jesteś rodzicem, to często zdarza się, że wychodzisz z domu z żelkiem przyklejonym do włosów, albo z magiczną, czekoladową gwiazdką odciśniętą na spodniach, tudzież z białą plamą w kształcie buzi na czarnej marynarce, bo pierworodny zapragnął pocałować cię w ramię na pożegnanie.
Jeśli pracujesz w firmie, gdzie obowiązują zasady formalnego stroju, a w domu masz potworki, które tylko czyhają na twój business casual outfit, oto kilka propozycji jak uniknąć problemów.

Możesz zakazać jedzenia śniadań. Rano wstajecie, pijecie czystą wodę, ubieracie się i wychodzicie. Wszyscy czyści, schludni i nikt nie ma śladów posiłku na ubraniu. Ale pamiętaj, żeby też zakazać malowania flamastrami (psują trochę jednolity odcień skóry), mycia zębów (pasta zostawia białe kropki i ślady wszędzie tam, gdzie kapnie lub pryśnie z buzi) i ślinienia się. Ach, zapomniałam, że ślinienie to podstawa egzystencji ząbkujących dzieci i nie da im się tego zabronić.

Możesz też całkowicie zrezygnować z ciemnych ubrań, bo to na nich najbardziej widać ślady posiadania dzieci (oczywiście, jeśli nie zrezygnowałaś już z nich wcześniej, z powodu kota i wszechobecnej sierści).

Jeśli jednak jedzenie śniadań i mycie zębów są dla ciebie istotne z punktu widzenia rodzica, rozważ jeżdżenie do pracy w normalnym ubraniu i przebieranie się na miejscu. Zazwyczaj duże korporacje dysponują dużymi szafami, czy też szatnią dla pracowników, gdzie śmiało możesz przechować kilka garniturów, garsonek, a czyste koszule będziesz dowozić na bieżąco. Śmiało możesz również wyrzucić stare umowy i papiery, przy okazji zrobić porządek w szufladzie biurka i tam właśnie odnaleźć miejsce na eleganckie buty na obcasie, które codziennie rano będą na ciebie czekały, świeże, pachnące, nieskalane błotem z ulicznych płyt i chodników. Przed samym wyjściem z biura zamienisz je na wygodne obuwie, w którym nie zapadniesz się potem na samo dno piaskownicy.

Pamiętaj, by wielką mamuśkową torbę wypchaną gadżetami, bidonami, tubkami z owocami, również zostawiać w samochodzie lub w szatni. Nie chcesz chyba, by na śniadaniu biznesowym wyskoczył ci z kieszeni pluszowy króliczek lub żeby wypadła ci na stół pielucha? Warto też pilnować, by syrop przeciwbólowy, który zawsze masz przy sobie, nie wylał się na ważne dokumenty, na przykład podczas transportu.

Co korpomama zawsze trzyma w szufladzie firmowego biurka? Awaryjne pończochy, gdyby w drodze do pracy skoczył na nią napotkany przypadkowo kotek , suchy szampon i gumkę do włosów, na wypadek bad hair day, białą bluzkę, gdyby to był naprawdę zły dzień i ktoś by ją na przykład oblał kawą i jeszcze zmywacz do paznokci i waciki. Bo nigdy nie wiadomo, co przyniesie dzień i kiedy akurat odpryśnie lakier.

Warto pamiętać o tym, że dzieci kochają nas takimi jakie jesteśmy, nawet z rozczochranymi włosami, w rozciągniętej bluzce i dresowych spodniach. Ale kiedy jesteśmy w pracy, wyglądajmy profesjonalnie. Niech moc szpilek i szminki będzie z wami!