Na salę przyszedłem nastawiony dość sceptycznie. Na temat giełdy czy innych sposobów inwestowania miałem dotychczas dość stereotypowe i raczej negatywne przekonania – że to po pierwsze podejrzane i związane z ogromnym ryzykiem, a po drugie jeśli już ktokolwiek może na tym zarobić, to tylko bardzo wąska grupa specjalistów dysponujących wiedzą niedostępną zwykłym śmiertelnikom.

Czy faktycznie tak jest, że wszyscy na tym tracą?
Od samego początku zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony. Nie spodziewałem się, że temat, który miałem za tak skomplikowany można przekazywać w tak prosty sposób. Okazuje się, że wiedzieć, a powiedzieć to jednak ogromna różnica.

Im dalej w las, tym temat bardziej mnie wciągał. Krok po kroku, od zarządzania kapitałem, właściwego kalkulowania ryzyka, poprzez naukę kolejnych strategii konkretnych zagrań na wzrosty, potem na spadki, aż po pracę na platformie i dostrzeganie powtarzalności. Wykres powoli zaczynał do nas mówić i być coraz bardziej czytelny. Wbrew temu, co miałem wcześniej w głowie, coraz bardziej jasne stawało się, jak przy zaangażowaniu bardzo niewielkiego własnego kapitału zacząć osiągać samodzielne zyski i pomnażać swoje pieniądze.

Obaj trenerzy prowadzący szkolenie perfekcyjnie przygotowani, a co ważniejsze – pokazujący realne wyniki finansowe stosowania strategii, których nas uczyli. Jednak po raz kolejny potwierdza się znany fakt, że kluczową sprawą jest nauka od praktyków.
Muszę przyznać, że po wszystkim mózg mi parował. 10 godzin pracy i to w formie warsztatowej, to naprawdę konkretny wysiłek, a ogrom wiedzy, którą dostałem jednego dnia był naprawdę imponujący. Tym bardziej, że były to przecież w olbrzymiej większości rzeczy dla mnie kompletnie nowe.

Merytoryczna wartość szkolenia stoi na niesamowitym poziomie. Spójność tematyki, fachowa, praktyczna wiedza przekazywana w przystępny, łatwy do przyswojenia sposób, niewymagający od uczestników żadnego specjalnego przygotowania. Bardzo mi się podobało, że coś, co uważałem za swego rodzaju wiedzę tajemną różnych „wilków z Wall 
Street” można przekazać, tak, że zrozumie ją nawet moja babcia. Ogromną ilość materiałów dostaliśmy w formie slajdów, gotowych notatek i skryptów, tak, by można było wszystko na spokojnie sobie powtórzyć i poukładać w głowie samemu. Nie do przecenienia jest coś, co można nazwać „opieką powarsztatową”, czyli pomoc organizatorów w tym, jak zacząć stosować to wszystko w praktyce.

Zwłaszcza wtedy, gdy jest najtrudniej, czyli na samym początku, zaraz po szkoleniu – jak zacząć się odnajdywać na realnym rynku, jak faktycznie zawierać pierwsze transakcje, jak przekuwać otrzymane narzędzia w konkretne zyski możliwie szybko. Myślę, że dla mnie osobiście to właśnie w szkoleniu Fraktal Trader jest najcenniejsze. Brałem udział sam i znam mnóstwo uczestników przeróżnych szkoleń, które opierały się w zasadzie tylko na ogólnikach sprzedawanych w ładnej formie, z której nic nie wynikało, a z praktyką, nie mówiąc już o realnych zyskach nie miało to nic wspólnego.

Po szkoleniu byłem pod niesamowitym wrażeniem. Możliwości widzę w tym olbrzymie, warsztat naprawdę otwiera oczy. Polecam gorąco każdemu, by sam przekonał się, na ile temat jest dla niego. Obojętnie czym się zajmujesz, ile masz lat – wejdź na stronę www, wybierz miasto do którego najwygodniej będzie ci dotrzeć i zacznij działać. Nie trać swojego cennego czasu.

Co ważniejsze – czy ja konkretnie się do tego nadaję? A jeśli już – czy znajdę na to czas?