„Małe dzieci, mały problem. Duże dzieci, duży problem” – mówili starsi wiekiem i bardziej wychowawczo doświadczeni. I zawsze człowiek się uśmiechał i kiwał głową, bo przecież co oni mogą wiedzieć. I wiecie co? Mieli cholerną rację.

Gdy starszy wskoczył do przedszkola, początkowo odetchnąłem z ulgą. Wreszcie można poświęcić niemal 8 godzin na skupienie się na obowiązkach zawodowych, wrócić myślami do kontynuacji rozwoju osobistego i zawodowego. Ale długo to nie trwało – pierwsze choroby skutecznie rozwaliły plan dnia, pierwsze wybite zęby spędziły sen z powiek przez wiele nocy. Do tego imprezy przedszkolne, na które kilka dni wcześniej trzeba przygotować strój, bombki, laurki, domki itd.

Dodajmy jeszcze element wychowawczy: „Tato, a Ula w przedszkolu mówi, że jestem brzydki”, „Tato, a Ania w przedszkolu nie myje rąk i potem przenosi na mnie robaki”. I tak bez końca. I wytłumacz niemal 4-latkowi, że nie jest brzydki – ponownie noc nieprzespana.

To wszystko mocno odbija się na życiu zawodowym. Kolejny miesiąc szefowa po wejściu do biura utrzymuje wzrok na mnie o 2 sekundy za długo, wpatrując się w podkrążone oczy i rozmierzwione z samego rana włosy. Kolejny miesiąc moje dłonie drżą, sięgając po trzecią kawę, a jest dopiero 9.30 na biurowym zegarze. I kolejny miesiąc co najmniej raz w tygodniu uprzejmie wpraszam się do gabinetu prezesa z prośbą o kolejny dzień urlopu na żądanie, mimo że wszystkie przysługujące wykorzystałem w pierwszym miesiącu pracy.

Pocieszające jest to, że wśród współpracowników ponad połowa również ma dzieci. Jedni starsze, drudzy młodsze. Ale ci wszyscy wiedzą co przechodzę, wspierają dobrym słowem, potrafią czasem podtrzymywać przy życiu historię, w której od 30 minut jestem w toalecie, gdy tymczasem jadę awaryjnie odebrać młodego z przedszkola.

Tak, witki ze zmęczenia opadają. Czasem słucham, jak to wśród znajomych babcie i dziadkowie dają support i potrafią wyręczyć choć trochę rodziców. Zazdroszczę. I czekam aż cała moja ekipa będzie zdrowa, w przedszkolach i żłobkach, a ja nie będę podczas podsumowania comiesięcznych obrotów w firmie siedział i myślał z czego zrobię wieczorem strój Pociągu Tomka.

Na szczęście za biurowymi oknami pierwsze oznaki wiosny, kolejny artykuł powinien być pisany w lepszym nastroju.

#KORPOTATA