Oto jest. Nowy, pełen energii, skryty za wymuszonym uśmiechem kota z Cheshire, energiczny, schludny, niebezpieczny. Pachnący fabryką, zindoktrynowany, nieznany. Nowy menedżer. Błogosławieństwo i przekleństwo. Sędzia oraz kat. Ojciec i Matka. Panie, Panowie i Wy – bracia Korpoludki, sezon podlizywania się uznaję za rozpoczęty!

Jak przetrwać w odmiennych warunkach przyrody? Skąpani w kwaśnym deszczu wymuszonej zmiany, przekraczamy strumień dodatkowych obowiązków w najpłytszym miejscu, ostrożnie przeskakując z kamienia na kamień. Wartki nurt pokazowej czystki porwał już wielu nieuważnych pracowników! Miej się na baczności, załóż kapok solidnego śledztwa…
Czy nowy nadzorca przybył z krainy za siedmioma górami? A może tylko przyjechał konno z sąsiedniej wioski czcicieli innego projektu? Zrób rozeznanie, subtelnie wypytaj jego dawnych podwładnych. W przypadku wariantu odległego lądu, za lasami i rozległymi morzami, pozostaje internetowa wyszukiwarka oraz żarliwa modlitwa do złowrogich korpowładców. Świeży menedżer słynie z puszowania drajwa? A może lubuje się w raczej luźnej atmosferze i wymaga co najwyżej obecności w biurze oraz założonych słuchawek podczas przeglądania YouTube’a? Te informacje mogą uratować twoje biurowe życie!
Zacznij spokojnie, wybierz standardowy, prosty wycinek swojej codziennej roboty i przedstaw go jako coś ważnego. Podejdź do menedżerskiego biurka ze sprawą przez duże „s” i wspomnij, że wpadł nowy PO od klienta oraz, że zwykle tego rodzaju sprawy załatwiasz w taki, a taki sposób. Zapytaj o ewentualne zmiany, czy proces będzie usprawniany. Menedżer jeszcze nie ma pojęcia o twojej pracy więc przyzna ci rację. Uzupełni bełkotem o możliwości usprawnienia wszystkiego, teraz ty się zgódź… pierwsze lody przełamane!
Pamiętaj, nie każdy przełożony jest tailorowany właśnie pod ciebie, ale każdego da się nieco utemperować, popchnąć w odpowiednim kierunku. Jeśli, dajmy na to, w twoim dziale pracuje korpoludek wyraźnie odstający poziomem od reszty, a widzisz, że menago zagiął na niego parol, zaproponuj strajwowanie. Jeśli nawet nie uratujesz kolegi, zapiszesz się złotymi zgłoskami w księdze koleżeństwa. Kto wie, może matka delikwenta przygotuje ci pyszną szarlotkę? Wspieraj ludzką naturę surowego szefa! Schodź z drogi, gdy ogarnia go święty szał przykładnego karania. Rozpoznasz ów stan po czerwonych oczach i rozszerzonych nozdrzach, wiej!
Kolejna prosta droga do serca nowego przełożonego wiedzie przez szeroko pojęty sejwing. W korporacji dla tak zwanej góry liczą się tylko cztery rzeczy. Pieniądze, rosnące słupki na wykresach, zielony kolor przy wyrażonych liczbowo procentach oraz pieniądze. Dlatego jeśli uda ci się w jakikolwiek sposób ograniczyć firmowe wydatki na obsługiwany przez menedżera projekt, staniesz się najlepszym przyjacielem nowego władcy. To może być drobiazg, usprawnione makro, lepszy tracker… bądź kreatywny!

Korposłownik:
Puszować drajwa – William Shakespeare kłania się słowami push – popchnąć oraz drive – w tym przypadku najbardziej pasuje tłumaczenie napęd. Korporacyjna wersja dokręcania śruby. Silny nacisk na pracownika, w celu uzyskania efektu cięższej pracy, często poparty groźbą. W dosłownym znaczeniu odnosi się do dysku twardego lub napędu obsługującego płyty cd/dvd. Informatyka spotyka ponglish i razem idą na kawę. Późniejsza wspólna noc rodzi tego językowego potworka, który nie zasługuje nawet na 500 plus.

PO – Platform… Ekhem… Od angielskich słów purchase – zakup oraz order – zamówienie. Dotyczy głównie korporacji opartych na handlu. Zamówienie klienta odnośnie określonego towaru. Niekiedy pojęcie rozszerza się również na dowolne żądanie usługobiorcy. Wymierający gatunek jasnych i klarownych skrótów.

Tailorowanie – od angielskiego słówka tailoring – krawiectwo. Ponglishowa forma całkiem zgrabnego sformułowania dotyczącego dopasowywania kogoś lub czegoś do własnych potrzeb. Naginanie zasad, tworzenie uszytego na miarę, sprzyjającego nam procesu lub środowiska. W tekście odnosi się do ciemnej strony dopasowywania jaką jest manipulacja. Na wojnie wszystkie chwyty dozwolone!

Sejwing – z języka angielskiego save – oszczędzić. Kiepsko ubrany, acz w pełni zrozumiały przedstawiciel ponglishowej klasy średniej. Rodzinne auto, dom na przedmieściach, jedno z dzieci na studiach… oszczędność to uniwersalna cnota, która sprawdza się w każdym biznesie. Warto szukać sposobów na usprawnienie poszczególnych procesów, pamiętaj jednak by nie okazało się, że w konsekwencji staniemy się zbędni i w ramach ultymatywnej oszczędności wylądujemy na bruku.

Strajwować – od angielskiego słowa strive – starać się. W korporacji pojęcie to odnosi się do ciągnięcia za uszy opornego korpoludka. Aktywizowanie, wyciąganie ręki w dość silnej formie. Stosowane, gdy na subtelności nie ma już ani miejsca, ani czasu.

#Albert Kosieradzki