Nie wiem jak, nie wiem kiedy, ale KORPO VOICE właśnie stuknęły dwa lata w ogólnopolskim nakładzie. Tak korpoludziska, od dwóch lat gazeta zalewa biurowce w Warszawie, Krakowie, Gdańsku i Warszawie. Cały nakład, 60 000 egzemplarzy w każdym z miast, rozchodzi się w niecałe cztery godziny porannego szczytu. Nieskromnie powiem – to fenomen na skalę kraju.

KOCHANI CZYTELNICY, dziękujemy Wam za to!
W Was moc i siła, że nas czytacie, że komentujecie, że nadsyłacie nowe tematy, że dajecie lajki na fejsie, a swój cenny czas często poświęcacie na pisanie do redakcji bezinteresownych maili z miłymi słowami uznania dla tego co robimy (cała redakcja aż rośnie od nich). Cieszę się, że coraz bardziej wkurzają was (jak pokazują badania) reklamy w Internecie i wracacie do papieru. Cieszę się, że profesjonalne działy marketingu najlepszych firm to widzą i podejmują współpracę właśnie z nami. Domom mediowym i agencjom reklamowym, które nadal skupiają się na tym jaki kolorek czcionki będzie bardziej klikalny na banerku reklamowym w necie – życzymy powodzenia!

W tym miejscu pragnę podziękować za współpracę naszym klientom, którzy robią mądry marketing, tym samym dokładając swoją cegiełkę do istnienia i działania KORPO VOICE.
Są to m.in: PZU, SANTANDER BANK, NESTLE, TCHIBO, CITROEN, JAGUAR, DIAGNOSTYKA, GRUPA INWESTYCYJNA HOSSA, ROBYG, RONSON, TAX CARE, TELEPIZZA, DAILYFRUITS, LAVAZZA, MK CAFE, NATIONALE NEDERLANDEN, HARD ROCK CAFE, HOTEL NARVIL, BENEFIT SYSTEM, SUPERPHARM I wiele, wiele innych.

Teraz następuje właściwy moment na zaproszenie kolejnych firm do współpracy, dzięki czemu KORPO VOICE będzie Was dalej bezpłatnie raz w miesiącu rozśmieszało, jak również skłaniało do refleksji nad korpożyciem.

Drogie koleżanki i drodzy koledzy po fachu, wpisywać nas proszę w swoje grube kampanie i budżety, bo warto . Polecamy się, nieskromnie mówiąc i gwarantujemy, że się nie obijamy. Cały czas rozwijamy gazetę oraz naszą stronę internetową, na której śpiochy mogą przeczytać wersję online gazety.

Dużo radości sprawia nam też każdy odcinek KORPO TV, w którym rozmawiamy z ciekawymi osobami lub relacjonujemy dla Was konferencje i ważne eventy branżowe. Jednym słowem dla każdego klienta/ firmy jesteśmy w stanie przygotować naprawdę unikalne propozycje komunikacji z dużymi zasięgami dla kampanii.
A czytelnika docelowego przedstawiać nie trzeba. Korpoludek – młody, piękny i bogaty jest. Amen.
Tak, tak, to była AUTOPROMOCJA. Ale nie byłabym sobą gdybym tego nie zrobiła ;). To płynie zawsze w krwi marketera, którym w korpo byłam przez 10 lat.

Trochę historii i przemyśleń po 4 latach „na swoim”
Jak wiecie pomysł na gazetę narodził się w mojej głowie, kiedy spotkał mnie mało udany powrót z urlopu macierzyńskiego. Dziś mojej matce korporacji dziękuję za wyświadczoną przysługę, ponieważ gdyby nie ten fakt, pewnie dziś nie trzymalibyście tej gazety w ręku.
Pewnie byłby to kolejny pomysł, na który wpadłam, schowałam do szuflady i wbiłam sobie sama do głowy, że na pewno się nie uda. Stało się inaczej i szalenie dziękuję za to losowi. Wydanie gazety KORPO VOICE to najlepsza rzecz jaka mnie spotkała w życiu, zaraz po wydaniu na świat mojego synka ;). Owszem własny biznes to ciężka praca 24 godziny na dobę (dziś już rozumiem znaczenie tych słów). Własny biznes to twardy narkotyk, który uzależnia jak cholera. Własny biznes to przyrost siwych włosów w zaskakującym tempie (pozdrowienia dla Daniela mojego fryzjera). Własny biznes dla takich zołz jak ja, to możliwość samorealizacji (bez pytania kogokolwiek o zgodę czy akcept). Własny biznes to olbrzymia, jednym słowem, frajda, ale i olbrzymia odpowiedzialność. Tak, własny biznes to możliwość wyjazdu na urlop kiedy się chce, bez liczenia ile dni urlopowych zostało w danym roku do wykorzystania, ale musicie wiedzieć, że są to zazwyczaj urlopy z laptopem na kolanach. Tak, czasem tęsknię za tym momentem kiedy w korpo ustawiałam autoresponder i mogłam wyjechać na dwa tygodnie, bo ktoś w tym czasie przejmował moje obowiązki (Jędrzej Lenarcik i Artur Osak pozdrawiam i tęsknię). Teraz nie mam takich luksusów. Często trzeba podwijać rękawy, czasem poprawić koronę i … działać dalej. Czasem wstać o 3.00 i koordynować dystrybucję, czasem wsiąść w auto i robić za kuriera, a czasem za tragarza, jeśli akurat trzeba ogarnąć stoisko na jakiejś konferencji. Uroki życia tak zwanego startupowca.
Czasem też trzeba założyć „garsonkę”, znaleźć miejsce parkingowe na Domaniewskiej i udać się na spotkanie z Waszymi szefami, którzy zastanawiają się, czy wejść we współpracę
z KORPO VOICE. Mijam Was wtedy siedzących w ołpenspejsach. Czasem tęsknię, a czasem cieszę się, że to już za mną. I na L4 tez już nie chodzę – nie opłaca się. 😉 I… mogłabym tak bez końca mówić Wam o plusach i minusach w temacie: praca w korpo vs własna działalność, ale nie mam tyle miejsca w gazecie (zapraszam zainteresowanych do spotkania podczas dobrej kawy).

Na podstawie swoich czteroletnich doświadczeń mogę podzielić się z osobami planującymi ucieczkę z korpo i odpalenie własnego biznesu czterema radami:

1. Zadbajcie o dobrego księgowego
2. Miejcie pod ręką dobrego prawnika
3. Nie róbcie biznesów z przyjaciółmi
4. Nie pozwólcie, by biznes Was pochłonął
Amen.

Nasi bohaterowie zmieniający korporzeczywistość
A teraz oddaję powierzchnię i chylę czoła machinie napędowej Korpo Voice czyli dzielnym korpodziennikarzom obywatelskim, którzy piszą dla Was po godzinach pracy (często pod pseudonimami) kolejne korpoteksty. Korpodziennikarze, w Was siła i moc tego projektu. Tworzycie historię! Zmieniacie za pomocą pióra naszą korporzeczywistość! Swoimi felietonami apelujecie o zaniechanie wyścigu szczurów, który sami sobie fundujemy! Poruszacie tematy tabu związane z tym, co się w korporacjach dzieje.
Obserwując to, widzę, że odnosimy sukcesy! Korporacje w Polsce zaczynają się zmieniać! Oby tak dalej, bo przecież te korporacje to my sami! To my je tworzymy, to my nimi zarządzamy, to my pniemy się po drabinie kariery…. Pnijmy się, awansujmy, ale nie zatracajmy się w tym. Bądźmy z czasem przykładnymi szefami dla swoich zespołów, traktujmy pracowników tak, jak chcielibyście być sami traktowani. Niech gabinet Prezesa i miejsce parkingowe nie odbierają nam człowieczeństwa. Nie miejcie much w nosie po awansach, wstawiajcie po sobie naczynia do zmywarek, mówcie dziewczynom w recepcji „Cześć”. Uśmiechnijcie się czasem do ochroniarza lub w zimie wytrzepcie buty ze śniegu przed wejściem do biurowca (panie sprzątające, wierzcie mi, bardzo to docenią). Do informatyków nie dzwońcie z byle „g”, po prostu najpierw spróbujcie włączyć i wyłączyć komputer – to zazwyczaj działa
Koniec, bo aż się wzruszyłam 😉

A oto NAJLEPSI KORPODZIENNIKARZE NA DZIELNI, którzy dzielą się z nami garstką informacji o sobie i zdradzają, dlaczego piszą do gazety.