Couple together kayaking on the river

Spływ kajakowy, miarowy rytm wioseł, napędzanych muskularnymi ramionami. Plażowanie, ciepły, gorzko – słodki dotyk słońca na przymkniętych powiekach. Górskie szlaki, walka z własnymi słabościami, rześkie powietrze, łapczywie pochłaniane przez płuca, zmuszone do wytężonej pracy. Krok za krokiem, coraz wyżej. Radosne zwiedzanie egzotycznych krain, czy okolicznego, europejskiego podwórka. Rytmiczny obrót głowy w obliczu niespodziewanych widoków.

O tym wszystkim, wraz z przemijającym okresem wakacyjnym, możemy zapomnieć. Żegnajcie ciepłe kraje, witajcie zimnokrwiści korpowładcy! Wybór restauracji w Paryżu zamieniamy na określenie bieżących targetów, a najlepszą drogę na malezyjską plażę z pamięci wypiera zaktualizowana wersja karty gwarancyjnej, usłużnie dostarczona, przez zawsze pomocny dział Łaranti.

Wyremontowane biuro pachnie świeżością, wyprana wykładzina przyjemnie głaszcze ulokowane w cażualbiznesowych butach stopy, a kable i odpowiednie złącza schowane pod podłogą lub za ścianą sal konferencyjnych tak skutecznie, że nawet IT ma problem z ich odnalezieniem, nieśmiało przypominają, że i tym razem nadwyżkę budżetową postanowiono przeznaczyć na inny niż podniesienie wynagrodzeń cel. A może chociaż zbudowano kilka kartonowych ścian, zwiększając liczbę dostępnych pokoi, w których skryjemy się przed wyjątkowo wścibskim teamem lub popracujemy nad ważną prezentacją? Z wypiekami na twarzy uruchamiasz onlajnowy system rezerwowania sal tylko po to, by pięć minut później płakać w łazience w obliczu zatrważającej prawdy. Wszystkie pokoje są fuli bukd.

Umyłeś twarz w biurowej łazience, a lekko spuchnięte od łez oczy, powoli odzyskują swój naturalny kształt. Czujesz powracającą pewność siebie, czas wznowić korporacyjny marsz w górę firmowej hierarchii. Po krótkiej rozmowie z menedżerem, otrzymujesz kolejny cios. Upatrzone przed urlopem i przyobiecane wstępnie przez twojego teama stanowisko, zostało już obsadzone. Nowym risors ołnerem departamentu 123QWERTY został ogrodnik prezesa. Nie miałeś szans, no już, nie płacz.
Wiesz, że nie warto kwestionować ogrodnikowych kompetencji, umowy podpisane, praca wre, a fałszywy uśmiech trudniej utrzymać na twarzy, gdy żal świeższy jest od nowego stażysty czy farby w recepcji. Mimo to doprowadzasz do konfrontacji z bezpośrednim przełożonym i odbijasz się od najstarszej sztuczki korporacyjnego świata. Desyżyn mejker jest na urlopie.

Chętnie zwołałbyś krajzis miting lecz przypominasz sobie, że wszystkie sale są zajęte. Nawet wiecznie pusta strefa relaksu została opanowana przez Pana Kanapkę i jego klientów. Zużywszy zapas łez na cały miesiąc, kupujesz obiad w promocyjnej cenie i wracasz do swoich obowiązków. Żywy, więc wzmocniony!

Korposłownik:

1. Łaranti – Dam Wam chwilę na przetrawienie wyjątkowo twardego kawałka ponglishowego mięcha… Od angielskiego wyrażenia warranty, czyli gwarancja. W korporacji oznacza cały dział odpowiadający za wszystkie aspekty związane z obsługą klienta, którego zakupiony produkt, usługa, objęte są kojącym, firmowym słowem.
Pewna jest tylko śmierć, podatki oraz niekorzystne dla klienta końcowego warunki gwarancji.

2. Fuli bukd – Niniejszy fragment słownika oficjalnie zgłaszam do konkursu “tekst z największym stężeniem ponglishu 2019”, miejsce w pierwszej trójce gwarantowane! Od angielskich słów fully – w pełni, oraz booked – zarezerwowany. Najczęściej odnosi się do ogółu dostępnych sal szkoleniowych i konferencyjnych. Nikt przed ważnym spotkaniem nie ma ochoty usłyszeć tej złowrogiej frazy.

3. Risors ołner – Po namyśle, również bieżący paragraf warto zgłosić do jakiegoś ponglishowego konkursu. Nagrodę publiczności miałbym w kieszeni! Z angielskiego resources – zasoby oraz owner – właściciel. Osoba odpowiedzialna za pewną część biznesu. Korpowładca umiarkowanego szczebla, zarządza określoną grupą osób lub cyfrowych zasobów. Właściwie jest to jedno ze stanowisk, które można przydzielić rodzinie i znajomym, w razie czego nikt nie zrozumie czym naprawdę się zajmują. Bardzo rzadko odnosi się do prawdziwego specjalisty w swojej dziedzinie. Można ich policzyć na palcach jednej ręki, wyjątkowo nieudolnego drwala.

4. Desyżyn mejker – Od angielskich słów decision – decyzja oraz maker – twórca/sprawca. Osoba władna do podjęcia decyzji w danym temacie. W korporacyjnej rzeczywistości czasem mamy do czynienia z duchem ulokowanym na owym stanowisku. Tłumacząc delikatne, słabo rokujące projekty klientowi lub reagując na jego wyjątkowo głupi pomysł, warto odmówić realizacji, powołując się na fikcyjną osobę decyzyjną. Dodatkowy czas w promocyjnej cenie!

5. Krajzis miting – Od angielskich słów crisis, czyli kryzys oraz meeting – spotkanie. Brzmi jak nieudana nazwa punk rockowego zespołu, który nigdy nie opuścił garażu rodziców wokalisty. Spotkanie kryzysowe najczęściej odbywa się, gdy jest już za późno. Fakapy pochłaniają masy ludzkie i można już tylko tworzyć pozory działań naprawczych. Organizatorowi spotkania zwykle udaje się uratować skórę, wszak udowodnił, że ma dobre chęci!

#Albert Kosieradzki