qrf

To było 16 lat temu. Laserowa korekcja wzroku wchodziła do Polski, a ja o nowatorskich zabiegach przeczytałam w windzie, którą jechałam do pracy.

Byłam dumną recepcjonistką, zarabiającą ok. dwa tysiące zł miesięcznie i o laserowej korekcji wzroku mogłam tylko pomarzyć. Poza tym uznałam, że to nawet lepiej, że mnie nie stać, ponieważ lekarze muszą zdobyć doświadczenie, a technologia musi się sprawdzić. Niech sprawdza się na kimś innym, a nie na mnie. I tak minęło 16 lat. 16 lat życia z wadą wzroku: minus 2,5 i minus 2,75 oraz bardzo dużym astygmatyzmem. Kto ma taką wadę ten wie, że bez wspomagaczy typu soczewki kontaktowe czy okulary nie da się funkcjonować. Okulary odpadły u mnie w przedbiegach – nie znoszę tego uczucia, kiedy mam coś na nosie, a częstotliwość ich gubienia i psucia była zastraszająca. Soczewki kontaktowe dawały radę, ale ogromnym kosztem. Nieustanne wysychanie oka, walka rano i wieczorem z założeniem, pilnowanie, aby czasem płyn nie skończył się w najmniej oczekiwanym momencie, no i najstraszniejsza dla mnie rzecz…konieczność rezygnacji ze sportów wodnych. Bo jak na „kajcie” czy windsurfingu pływać, kiedy każdy upadek do wody jest zagrożeniem, że pod soczewkę dostaną się bakterie i wda się jakieś zakażenie, a erozja rogówki to już nie są żarty.

Tymczasem życie zawodowe zaprowadziło mnie do Centrum Medycznego Mavit w Warszawie, które kilka miesięcy temu było klientem gazety. Miałam okazję nagrać wtedy odcinek Korpo TV, podczas którego w rozmowie z lek. Joanną Wojtyłą poznałam szczegóły dotyczące najnowszych zabiegów korekcji wzroku. Pani Joanna okazała się być właśnie tą lekarką, która od 16 lat wykonuje w CM Mavit laserową korekcję wzroku, co więcej jako pierwsza w Polsce wykonała zabieg FemtoLasik, a wraz z innym lekarzem, także pioniersko, zabieg ReLEx Smile.

To ta lekarka i ta klinika, na które czekałam od tylu lat – pomyślałam. Pani Joanna opowiedziała mi o zaletach lasera, o tym, że nie boli, o tym, że jest bezpieczny i o tym jak bardzo technologia poszła do przodu. Poznałam różne metody zabiegów i już dwa tygodnie później leżałam na stole zabiegowym, patrząc laserowi w oczy. No i okazało się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. 30 sekund zabiegu na jednym oku i 30 sekund na drugim i tym sposobem już po 10 minutach od wejścia na salę wychodziłam z niej o własnych siłach (i o własnym wzroku). Mimo że bezpośrednio po zabiegu oczy dość mocno łzawiły (choć nie bolały), to czułam, że widzę lepiej. Wiedziałam, że moje życie się odmieniło. Następnego dnia samodzielnie jeździłam już autem po Warszawie, bez soczewek (i nie powodując zagrożenia na drodze), rozpoznawałam ludzi z daleka i widziałam, z którego peronu odchodzi mój pociąg. Praca przy laptopie okazała się zwykłą czynnością.
ReLEx Smile, którą miałam wykonywany zabieg, to metoda, po której – oczywiście z zachowaniem zdrowego rozsądku i pewnej dozy ostrożności – już kolejnego dnia wraca się do pełnej sprawności. Powiem więcej, kilka dni później żeglowałam już nawet po mazurskich jeziorach! Wiatr wiał w oczy, a ja nic! Nic nie wysychało, nic się nie przemieszczało po oku, a soczewka kontaktowa jest już dziś tylko wspomnieniem. Mój synek na wieść o zmianach bardzo się ucieszył i stwierdził, że od teraz na basenie będzie mógł już mnie chlapać wodą.
Tak więc korpoludki, nie zastanawiajcie się i kto ma problem ze wzrokiem oraz trochę leżących na koncie złotówek (mój zabieg kosztował 9 tys. zł, ale są też tańsze metody zaczynające się od 2 tys. zł za jedno oko), ten niech nie zwleka tak długo jak ja. Zresztą z ekonomicznego punktu widzenia ten zabieg też wychodzi korzystniej, niż kupowanie drogich soczewek torycznych dla astygmatyków przez 15 lat. Podsumowując – WARTO! Najlepsza decyzja w moim życiu od lat! Wiecie jak to jest. Gnamy, pędzimy, wiecznie odkładamy takie tematy „na potem”, a życie jest jedno i trzeba przeżyć je komfortowo. To tak jak z samochodami. Niby można całe życie przejeździć maluchem, ale można i BMW czy mercedesem. Wiem, że nam korpoludkom w takich tematach trzeba rekomendacji i kopa motywacyjnego i z taką intencją postanowiłam napisać ten artykuł.
Powodzenia!

#Justyna Szawłowska