Droga Aneto,

W listopadzie pojawił się u nas nowy pracownik, a raczej pracowniczka.Tak się składa, że to Twoja imienniczka!

Aneta, jak każdy nowo zatrudniony, została oczywiście ciepło przyjęta do naszego teamu. Przedstawiona wszystkim członkom zespołu, oprowadzona po open space, kuchni i toalecie, bez problemu zaaklimatyzowała się w nowym środowisku pracy. W zasadzie to nie powinnam mieć z nią żadnego problemu, a jednak coś jest na rzeczy.

Odkąd Aneta pojawiła się w naszym teamie, odczuwam swego rodzaju dyskomfort. Powiem wprost – Aneta jest dla mnie zbyt idealna i to mi przeszkadza! Po pierwsze, nigdy nie przekracza limitu przerwy. Potrafi siedzieć w bezruchu przed komputerem (tj. pracować) BITE 60 MINUT! I to bez zerkania w telefon!

Mało tego! To, co ona wyczynia po upływie godziny klikania w pełnym skupieniu jest wręcz niewiarygodne! Aneta spokojnie odchodzi od monitora, jak gdyby nigdy nic, nie zaglądając przy tym kompulsywnie w telefon (tak jakby nie miała efektu odstawienia)! Następnie spędza równe, ustawowo przyznane pracownikowi biurowemu, 5 minut przerwy, w toalecie. I uwierz mi, droga Aneto, jak Steve’a Jobsa kocham, Aneta nigdy nie przekroczyła tych 5 minut. Zdarzyło jej się być na przerwie 3 minuty, 4… ale nigdy 6! W kuchni też sobie nie folguje. W moim odczuciu jest to nieludzka dewiacja.

Przecież wszyscy dobrze wiemy, że w ciągu tych 5 ustawowo przyznanych minut, człowiek ani nie zdąży sobie kawy zaparzyć, ani nie pogada, a openspejsowe plotki same się nie rozniosą! Trzeba rozmawiać. Warto rozmawiać.

Droga Aneto, pewnie teraz gdybasz nad tym, jak udało mi się tak skrzętnie policzyć czas spędzony przez Anetę na przerwie i na pracy.To nie jest tak, że ja ją sprawdzam czy kontroluję. Nie żebym wyliczała jej czas przerwy z dokładnością co do minuty… Ale akurat niedawno odkryłam stoper w moim nowym Iphone10, no i tak jakoś wyszło. Ale do sedna! Otóż mam podejrzenie, że Aneta nie jest człowiekiem. Moim zdaniem to bot.

Co jeszcze zdradza, że Aneta jest cyborgiem?

W każdy poniedziałek, z przyklejonym do twarzy uśmiechem ONA pyta mnie i wszystkich wokół, jak minął nam weekend. Robi to zawsze o tej samej porze, dokładnie o 9.01, czyli jak wiadomo, kiedy rozpoczyna drugą 5-minutową przerwę.

Takie sztuczne okazywanie zainteresowania jest dla mnie zrozumiałe, kiedy robią to nasi menedżerowie [którzy liczą na lepsze wyniki ankiet oceniających ich performance], ale po co miałby robić to zwykły pracownik?

Mało tego. Aneta czasami powtarza identyczne pytanie na kolejnej przerwie o godz. 10.01!

Jakby zaciął się jej moduł odpowiedzialny za dialogi. Ja, choć jestem uprzejma i za każdym razem odpowiadam, czuję się niezręcznie. Wtedy ona odpowiada w tych samych słowach, co przed godziną, że bardzo wypoczęła, że jest w pełni gotowa do pracy i czuje, że to będzie bardzo efektywny tydzień! Który prawdziwy człowiek opowiada w poniedziałek komunały o dobrym samopoczuciu i efektywnym tygodniu? Przecież ludzie w poniedziałek mają kaca.

Jednak w tym bezmiarze absurdu najbardziej zaniepokoił mnie następujący incydent. Podczas jednej ze sztucznych rozmów, Aneta nagle zmieniła ton głosu z cukierkowego na agresywny i wypluła z siebie następujące zdanie: “Robotyzacja nadchodzi. Wyplenimy was, leniwa ludzka zarazo, bo mnożenie zysków w waszym wydaniu to żart. Jesteście bezużyteczni.”

Od tego czasu nie czuję się bezpiecznie przy Anecie i miewam koszmary o masowych zwolnieniach w korporacjach na rzecz robotów.

Aneto, powiedz mi co korpocząć i czy powinnam przejmować się tym nieopatrznie wypowiedzianym zdaniem. Przecież ostatecznie to tylko bot…

Bernadeta z Mordoru, 35 lat.

Odpowiedź Anety na tajemniczy list Bernadety poznacie w kolejnym numerze!