Wielu dzisiaj mówi o konstytucji, ale niewielu ją zna. Szczególnie niewielu pracowników. Tymczasem wśród wielu wolności obywatelskich, które gwarantuje, jest tam jedna szczególna: prawo do organizowania się w związki zawodowe. Czym zatem są związki zawodowe, jakie stwarzają możliwości i dlaczego aż konstytucja – najważniejszy dokument demokratycznego państwa – gwarantuje do nich prawo? O tym ten tekst.

Trochę definicji

Zanim o samym związku, wokół którego funkcjonuje wiele mitów i przekłamań, kilka niezbędnych, ale zarazem uproszczonych definicji. Przede wszystkim kim jest pracodawca i pracownik. Bez tego trudno będzie nam zrozumieć istotę związku zawodowego, niezbędnego elementu zdrowego kapitalizmu.

Pracodawca to osoba, fizyczna lub prawna, która przez stworzenie biznesu stara się wygrać z konkurencją i osiągnąć sukces. Musi codziennie walczyć o przetrwanie, ryzykuje finansowo często własnym majątkiem, użera się z fiskusem, musi radzić sobie z przepisami, rozwiązywać codzienne problemy. A wszystko po to, by osiągnąć zysk. Bez względu na to, co jest przedmiotem działalności, zysk jest sensem istnienia biznesu. Dlatego pracodawca będzie robił niemal wszystko, aby ten zysk osiągnąć.

Pracownik to człowiek, który ma do zaoferowania pracę swoich rąk, swoje umiejętności, talenty. Stara się ten „towar” jak najkorzystniej sprzedać na rynku pracy, aby zarobić na utrzymanie, rozwój i wypoczynek.

To właśnie w firmach, w działalnościach gospodarczych, w przedsiębiorstwach schodzą się drogi pracodawców i pracowników, gdzie i jedni, i drudzy w sposób zorganizowany chcą osiągnąć swój cel, a zysk jest źródłem finansowania tego celu.

Pracodawca w naturalny sposób ma w tym układzie przewagę. Jest stroną silniejszą i to zarówno z racji przewagi finansowej, ale też mentalnej. Niewielu ma cechy właściwe do prowadzenia biznesu. W każdej populacji odsetek ludzi, którzy potrafią to robić, stanowi zaledwie od kilku do maksymalnie kilkunastu procent. Ma też pełną wiedzę na temat swoich pracowników.

Pozycja pracownika wobec pracodawcy jest dużo słabsza. Niewielu wykonuje profesje dające niezależność i pozwalające dyktować pracodawcom warunki. Większość nie ma też możliwości skutecznej obrony, gdy np. pracodawca jest nieuczciwy. Stąd m.in. prawo pracy, które przede wszystkim pełni funkcję ochronną wobec strony słabszej. Pracownik ma tylko jeden skuteczny sposób, aby tę naturalną przewagę pracodawcy zrównoważyć. Musi wobec pracodawcy działać wspólnie z innymi pracownikami. Musi się zorganizować. I tak przechodzimy do związku zawodowego.

Wyrównywanie szans

Czym zatem jest związek zawodowy? Definicja brzmi: to zorganizowani pracownicy, którzy organizują się, aby stworzyć siłę, dzięki której mogą mieć wpływ na swoje warunki pracy. To jedyna organizacja tworzona przez samych pracowników, którzy sami dla siebie zabiegają o swoje prawa. I, jak pokazuje praktyka, jest to metoda niezwykle skuteczna. Doświadczenie kilku milionów pracowników wskazuje, że tam, gdzie pracownicy się zorganizowali i stworzyli siłę, pracuje się lepiej, lepiej zarabia, a skala łamania prawa jest kapitalnie niższa.

Pracodawcy niespecjalnie lubią, gdy ich pracownicy są zorganizowani. Wielu nawet stara się temu przeciwdziałać, a nawet zwalczać, uznając to za zagrożenie głównie dla swoich zysków. To zrozumiałe. Każdy chce mieć przewagę, każdy chce swobodnie podejmować decyzje. Wszelkie ograniczenia nie są pożądane. I to nie jest tak, że związek zawodowy nie jest tu wyjątkiem. Pracodawcy tak samo nie lubią konkurencji innych pracodawców. Nie lubią przepisów, skarbówki, sanepidów, inspekcji pracy, ograniczeń. Słowem wszystkiego, co może stanowić zagrożenie dla ich biznesów.

Kiedy pracodawca przestaje zwalczać związki zawodowe? Gdy uzna ich siłę. Gdy uświadomi sobie, że walka ze zorganizowanymi pracownikami jest większym zagrożeniem dla jego zysku niż rozmowy i negocjacje. Dlatego najczęściej, gdy do powstania związku już dojdzie, a pracodawca uzna go za partnera, zaczyna być normalnie. Strony ze sobą rozmawiają i zawierają porozumienia. Niestety, w Polsce z racji niewielkich sankcji i słabości wymiaru sprawiedliwości, co sprzyja bezkarności, pracodawcy ciągle jeszcze wolą walczyć niż rozmawiać. Ale to temat na osobny tekst.

Kiedy stajemy się partnerami

Skąd zatem bierze się siła związku? Pochodzi z dwóch źródeł: liczebności i świadomości jego członków. Im większa część załogi jest zorganizowana i im lepiej jego członkowie wiedzą, po co się zorganizowali, tym większą stanowią siłę. Mówiąc prościej: co po dużej liczbie biernych i nierozumnych ludzi? Lub co po bardzo rzutkich i zdeterminowanych związkowcach, gdy jest ich niewielu? Dlatego trzeba i liczby, i świadomości.

Warto w tym miejscu przywołać częsty w przestrzeni publicznej termin „działacz związkowy”. W potocznej świadomości synonim spasionego nieroba, żerującego na składkach oszukanych przez niego pracowników. Tymczasem? Jeśli pracodawca uznał związek za partnera i chce z nim rozmawiać, to przecież nie zrobi tego ze wszystkimi. Nie zaprosi do gabinetu czy salki konferencyjnej 200 czy 300 ludzi. Mówi: wybierzcie przedstawicieli. To dlatego członkowie związku wybierają spośród siebie tych, którzy w ich imieniu będą negocjować. Mówią: wy idźcie rozmawiać, a jak coś będzie nie tak, to będziemy was bronić. I to jest właśnie działacz związkowy, choć lepsze jest określenie lider.

Dobrowolna decyzja

Jak zorganizować się w związek zawodowy? Po pierwsze trzeba pamiętać, że przynależność jest dobrowolna. Jest wolnością i prawem, a nie przymusem czy obowiązkiem. Każdy wolny człowiek musi podjąć suwerenną decyzję. Tak samo jak nikt, w tym przede wszystkim pracodawca, nie ma prawa mu tej suwerennej decyzji ograniczać. Zwalczanie wolności zrzeszania się w związki zawodowe jest złamaniem konstytucji i przestępstwem.

Są dwie możliwości założenia związku zawodowego, co szczegółowo opisuje ustawa o związkach zawodowych. Można albo założyć własny, albo przystąpić do jednej z istniejących central. W pierwszym przypadku jest to trudniejsze. Trzeba znaleźć minimum 10 osób, napisać własny statut i zarejestrować się w sądzie. Wzory statutów można bez problemu znaleźć w internecie. Przydałaby się też konsultacja z prawnikiem, który zna się na prawie pracy. Drugi sposób jest prostszy. Można przystąpić do istniejącego związku zawodowego. Daje to nie tylko gotowy statut, ale jak np. w przypadku NSZZ „Solidarność” zaplecze prawne i organizatorów związkowych, którzy przez ten pierwszy etap przeprowadzą. Daje też ogromny bagaż doświadczenia i siłę, której tworząca się organizacja tak bardzo potrzebuje.

Co ważne, zarówno w przypadku związku zakładanego samodzielnie od zera, jak i w przypadku wchodzenia w istniejącą organizację, zawsze organizacja w zakładzie jest całkowicie suwerenna, samodzielna i ma własną osobowość prawną. Oznacza to, że jeśli się przystąpi np. do „Solidarności”, nadal jest się niezależną organizacją, prowadzącą wobec swojego pracodawcy autonomiczną działalność. Nikt nie może przyjść z zewnątrz i powiedzieć: macie podpisać takie porozumienie lub macie tego czy tamtego nie robić.

Jest jeszcze jedna możliwość, szczególnie gdy pracuje się w firmie, gdzie nie ma 10 pracowników pozwalających na założenie związku zawodowego. Można zapisać się bezpośrednio do istniejącego związku lub poszukać innej małej firmy i założyć organizację międzyzakładową. W przypadku „Solidarności” indywidualnie można przystąpić bezpośrednio w jednym z 33. regionów (kontakty na stronie Związku).

Nic o nas bez nas

Teraz korzyści. Związek zawodowy to narzędzie i jeśli istnieje w firmie, jest jedyną organizacją pracowników, która może negocjować i podpisywać z pracodawcą porozumienia dotyczące zbiorowych warunków pracy. W tym tak szczególnych jak układ zbiorowy. Pracodawca musi konsultować z nim wszelkie kwestie regulaminów pracy, wynagrodzeń. Musi konsultować wszelkie kwestie dotyczące zwolnień pracowników,
a w szczególności członków związku czy wydatkowania zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. Związek ma też narzędzia kontroli przestrzegania prawa czy przeciwdziałania np. łamaniu zasad bhp. To m.in. powoływana przez związek społeczna inspekcja pracy. Podsumowując – to bardzo skuteczne narzędzie wpływu na swoje warunki pracy czy – jak kto woli – dbania o swój interes. Gdyby chcieć podsumować jednym zdaniem, można stwierdzić, że pracodawca wobec pracowników nie może nic zrobić bez zgody ich organizacji. Jeśli – tak jak pisałem na początku – pracownik chce na rynku pracy sprzedać pracę swoich rąk i swoje umiejętności, to związek zawodowy daje mu możliwości, aby była ona sprzedawana na lepszych warunkach niż to, co jest w stanie osiągnąć indywidualnie.

Trochę o polityce

Sensem i miejscem istnienia związku zawodowego jest zakład pracy. Ale w zakładzie pracownicy mają wpływ tylko na część praw pracowniczych. Poza ich zasięgiem jest kodeks pracy, ustawy emerytalne, socjalne, podatkowe. Słowem całe prawo, które jest tworzone przez polityków, a które mają ogromny wpływ na to, jak pracuje się w firmie. Dlatego organizacje ogólnokrajowe powołują sobie centrale (w przypadku „Solidarności” to Komisja Krajowa), aby na styku z polityką pilnowały tych spraw generalnych. Nie da się od polityki uciec. Nie da się skutecznie działać na rzecz członków związku i pracowników bez wpływu na politykę. Robią to również pracodawcy. Ale zawsze trzeba pamiętać: to zawsze będzie suwerenna decyzja członków związku. Jeśli uznają oni, że to jest dla nich korzystne, nikt nie ma prawa im tego odmawiać.

Kapitalizm jest systemem równych szans. Każda nierównowaga psuje kapitalizm, a związek zawodowy nie jest niczym innym jak jednym z narzędzi wyrównywania szans. Dążeniem do równowagi. Pracodawcy w ogromnej większości to porządni, uczciwi ludzie. Ciężko pracujący dla osiągnięcia sukcesu swojej firmy. Ale są też tacy, którzy są zwyczajnie nieuczciwi. Którzy łamią prawo, wyzyskują i oszukują swoich pracowników. Nie ma lepszej metody, aby się przed tym zabezpieczyć, jak zorganizowani, silni pracownicy. Prawo pracy, w tym ustawa o związkach zawodowych, daje dobre przepisy chroniące przed nieuczciwym pracodawcą, ale dopiero narzędzie, jakim jest związek zawodowy pozwala skutecznie z tego prawa korzystać.

#Marek Lewandowski
Rzecznik NSZZ „Solidarność”

O tym jak zorganizować się w NSZZ „Solidarność”, gdzie szukać regionów, jak dotrzeć do organizatorów związkowych, można przeczytać na naszej stronie: www.solidarnosc.org.pl; www.tysol.pl. Serdecznie zapraszam też do dyskusji za pośrednictwem poczty e-mail: rzecznik@solidarnosc.org.pl