To, co przeraża ludzi, to okres pomiędzy dokonaniem zmiany a nową, wymarzoną rzeczywistością. Człowiek przebywający w toksycznym związku pewnego dnia może stwierdzić, że ma go dość.

Boi się jednak samotności, która stanie się jego udziałem po rozstaniu. Nie ma bowiem, a przynajmniej nie słyszałem nigdy o związku, który byłby w 100% toksyczny. Druga osoba przynajmniej w 1% spełnia nasze wymagania i marzenia. Od czasu do czasu uśmiechnie się do nas, otoczy opieką, okaże zainteresowanie, odezwie w przyjazny sposób, a przynajmniej wypełni pustkę w mieszkaniu, która po jej zniknięciu może zacząć nas przytłaczać.

Nie istnieje też praca, która w najmniejszym nawet zakresie nie zaspokajałaby naszych potrzeb. Nawet niewolnicza i ciężka harówa w obozach przymusowej pracy Trzeciej Rzeszy miała swoje jasne strony. „Przynajmniej sobie pogadałyśmy z koleżankami, jak strażnicy nie patrzyli”, mawiała moja babcia, która w takim obozie spędziła trzy lata drugiej wojny światowej. „No i świeżego powietrza człowiek się nawdychał zamiast tej stęchlizny z baraków”. Babcia kopała ziemniaki, zbierała marchew
i pietruszkę, prała i budowała mury. I jeszcze 60 lat po wojnie, wracając pamięcią do tamtych ponurych czasów, pół żartem, pół serio doceniała walory pracy pod gołym niebem i powiązany z nią aspekt socjalny. Nawet więc jeśli etat z dnia na dzień upodabnia się do koszmaru, bez trudu znajdziemy więcej argumentów uzasadniających niechęć do wprowadzenia zmiany.

Nie wiem, czy wiesz, jak Indianie polują na małpy. W amazońskiej dżungli nie jest to łatwe, gdyż te zwinne zwierzęta siedzą na co dzień w koronach drzew kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt metrów nad ziemią. Choć tradycyjnie do polowań Indianie używali łuków, dmuchawek, a później strzelb, coraz popularniejsza ostatnimi czasy staje się metoda podpatrzona u kłusowników wyprawiających się do wilgotnych lasów w poszukiwaniu egzotycznych gatunków. Zatem po kolei – polowanie na małpy poradnik dla początkujących.

Do upolowania małpy potrzebujemy:
1. Miejsca, w którym małpy występują.
2. Dużego słoja.
3. Kamieni.
4. Smakołyków, za którymi małpy przepadają.
5. Gazety.

Procedura:
1. Otwór słoja zakrywamy wieczkiem, w którym wycinamy lub wiercimy otwór. Jego średnica uzależniona jest od gatunku małpy, na którą polujemy (zwierzę powinno z trudem móc przecisnąć ramię do wnętrza słoja).
2. Następnie słój wypełniamy kamieniami tak, aby małpa nie mogła z nim uciec.
3. Wokół rozsypujemy odrobinę smakołyków, resztę zaś umieszczamy na kamieniach we wnętrzu słoja.
4. Ukrywamy się w krzakach i czytamy gazetę.

Małpa po spałaszowaniu smakołyków rozsypanych wokół słoja zaczyna interesować się tymi w jego wnętrzu. Z trudem wsuwa rękę do słoja, łapie upragnioną nagrodę i… już. Koniec polowania. W tym momencie kłusownik albo Indianin wychodzą z krzaków i zabierają małpę razem ze słojem. Jest to możliwe dlatego, że dłoń zwierzęcia zaciśnięta na smakołyku jest szersza niż dłoń pusta i małpa nie jest w stanie wyciągnąć jej z powrotem. Oczywiście wystarczyłoby, aby wypuściła zdobycz z dłoni. Jednak niechęć do utraty czegoś, co jest już w jej posiadaniu, sprawia, że pada ofiarą myśliwego. To, co jeszcze chwilę temu wydawało się słodką nagrodą, staje się przyczyną jej zguby.

Być może pamiętasz z Ewangelii spotkanie Jezusa z bogatym młodzieńcem. Spytał on nauczyciela, co powinien robić, aby wejść do Królestwa Niebieskiego. W odpowiedzi otrzymał krótką instrukcję: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb
w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!”. Młodzieniec podziękował i sobie poszedł. „Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego”, podsumował Jezus, zwracając się do swoich uczniów.
Te słowa bardzo często przytaczane są jako rzekoma krytyka bogactwa. Jest to jednak bardzo ograniczona, płaska i jednowymiarowa interpretacja. W przypadku biblijnego młodzieńca tym, co powstrzymywało go w samodoskonaleniu, były liczne posiadłości. Zgubą małpy okazały się ukryte
w słoju smakołyki. Dla kogoś innego może to być stanowisko, władza, autorytet, sława, bycie rozpoznawalnym, czy liczba lajków w mediach społecznościowych. Przekaz ewangelii sięga głębiej, poniżej poziomu materialnego bogactwa. Jeśli to, co masz i do czego jesteś przywiązany, przeszkadza ci w rozwoju i w stawianiu się coraz lepszą wersją siebie, lepiej dla ciebie i innych, jeśli się tego pozbędziesz. Jest to oczywiście jedno z najtrudniejszych wyzwań, jako że status quo daje liczne korzyści. Przywykłeś do niego i nauczyłeś się myśleć o sobie jako o istocie definiowanej przez możliwości związane ze swoim zawodem, statusem finansowym, podziwem i szacunkiem innych. Jest to całkowicie zrozumiałe. Jeśli jednak w głębi duszy czujesz, że wszystkie te rzeczy zaczynają Ci ciążyć i, zamiast dmuchać silnie w Twoje żagle, zmieniają się w ołowianą kotwicę, zastanów się, kim mógłbyś być, jakim człowiekiem się stać, jeśli odważysz się przekroczyć istotę, którą jesteś w tej chwili.

#Piotr Cielecki
Mówca&Coach
www.piotrcielecki.pl