SONY DSC

Mówi się, że nie powinno patrzeć się wstecz i iść z duchem czasu. A co jeżeli wspomnienia przyciągają jedynie pozytywne emocje i flashbacki z przeszłości? O tym jak mieć frajdę z powrotów do przeszłości  opowie Wam historia Darth Skalmara, retro maniaka, który maluje i modyfikuje komputery, które dawno temu straciły swój blask, a większość uznałaby je za bezużyteczne. Na co dzień Skalmar pracuje w sopockim Zarządzie Dróg i Zieleni, jednak kiedy tylko ma okazję, zamyka się w garażu i oddaje się swojej niecodziennej pasji. Na swoim koncie ma już ponad sto różnych projektów, a jego praca jest doceniana w środowisku miłośników retro. Zapytany kiedyś w Biedronce czy zbiera naklejki, odpowiedział z serdecznym uśmiechem: „Nie, zbieram i maluje stare komputery”. Kim jest Darth Skalmar i jak bardzo ceni sobie swoje hobby? Przekonajcie się sami w krótkiej rozmowie.

Jak przedstawiłbyś społeczność retro maniaków naszym czytelnikom?

Społeczność retro maniaków, moim zdaniem tak jak każda inna grupa, składa się z bardzo różnych osób. Większość z tych osób gry i sprzęty retro traktuje czysto hobbystycznie i na co dzień zajmuje się zupełnie innymi rzeczami. Z jednej strony można powiedzieć, że jest to hobby jak każde inne, z drugiej zaś, w co ja osobiście wierzę, zupełnie wyjątkowe. Dla wielu osób które znam osobiście to nawet nie tyle hobby, ile nostalgia i tęsknota za dziecięcą beztroską, coś dzięki czemu mogą odbywać swoistą podróż w czasie i włączając komputer czy konsolę znów przez chwilę czuć się jak nastolatek. W związku z tym, że świat retro skupia naprawdę bardzo różnych ludzi, to tak jak w każdym innym środowisku to i w tym, są osoby fajne i mniej fajne. Na szczęście tych pierwszych jest zdecydowanie więcej. Dla wielu osób „retro” to nie tylko komputery i pikselowe gry, ale również styl życia i wychowanie które wynieśli z domu. Tak jak na przykład to, że osobie starszej w autobusie należy ustąpić miejsca. Nie dla wszystkich obecnie jest to takie oczywiste.

W jaki sposób wspierasz tę społeczność?

Wspieranie społeczności retro i osób, które mimo dostępności o niebo bardziej zaawansowanych technologii cały czas wykorzystują te, nazwijmy to archaiczne maszyny do tworzenia gier lub muzyki,  jest moim zdaniem bardzo ważne i wszyscy którzy należymy do tej społeczności powinniśmy to robić. Oczywiście w takim zakresie na jaki każdy z nas może sobie pozwolić. Ja staram się po prostu kupować nowe wydawnictwa wydawane na te platformy, lub z nimi związane, tym samym wspierając ich autorów. Sam zajmuję się modernizacjami komputerów 8/16 bit. Gdyby nie było osób które zamawiają u mnie modyfikacje swoich maszyn lub nie kupują wykonanych przeze mnie komputerów, to moja działalność mogłaby być porównana do pisania przysłowiowych wierszy do szuflady. A to raczej byłoby dla mnie dość smutne i nie sądzę, żebym dalej zajmował się tym czym zajmuję się już czwarty rok. Poza tym, wraz z gronem przyjaciół organizujemy różnego rodzaju imprezy retro. Dzięki temu, że głównie odbywają się one w szkołach, to dzieci które nigdy nie mały styczności z tego typu sprzętami mogą się z nimi zapoznać i na własne oczy przekonać się, w jakie gry grali kiedyś ich rodzice. Szczerze powiem, że nigdy nie wiem kto bawi się na tych imprezach lepiej, dzieci czy właśnie ich rodzice, którzy często po wielu latach przerwy przypominają sobie swoje młodzieńcze lata.

Kim jest Leszek, a kim Darth Skalmar?

Wbrew pozorom różnimy się chyba coraz mniejszą ilością szczegółów. No, może poza wyglądem, bo Darth Skalmar jest z pewnością zdecydowanie bardziej przystojny. Leszek co prawda nie pracuje przy retro komputerach przez cały czas, ale sukcesywnie poświęca na to tego czasu coraz więcej. Darth Skalmar na pewno wykorzystuje wszystkie najlepsze cechy Leszka przy swojej pracy, a o tych gorszych zapomina. Leszek kiedy jest Skalmarem jest na pewno dużo szczęśliwszą osobą, czerpiącą ze swojego dodatkowego zajęcia tyle radości, że nie jest w stanie tego opisać słowami.

Opowiedz o swoim pierwszym pomalowanym komputerze.

Moim pierwszym pomalowanym komputerem był Commodore 64 w wersji C. Wykonałem go jako prezent dla jednego z moich retro przyjaciół czyli Sebastiana Stecewicza, który prowadzi portal savethefloppy.com. Z założenia miał on nawiązywać do logo portalu, a więc utrzymany był w niebiesko-czerwonej kolorystyce. Bardzo się starałem lecz z perspektywy czasu muszę powiedzieć, że nie było to malowanie z najwyższej półki. Sebastian natomiast był zachwycony (przynajmniej tak twierdził), zatem można uznać, że cel został osiągnięty. Od tej pory wiele się nauczyłem i każdy kolejny komputer prezentował  się coraz lepiej. Pierwszym płatnym zleceniem był Commodore 64  z numerem 4, natomiast pierwsza replika złotego Commodore 64 otrzymała numer 11. Zrealizowałem już ponad 100 projektów, w tym 21 egzemplarzy repliki Commodore 64 „Goldene Edition”.

Co zrobisz jak znajdziesz w końcu oryginalne złote Commodore? Przyjrzysz się dokładnie i zrobisz jeszcze lepszą replikę?

Przyjrzałem się dokładnie oryginałowi na zdjęciach i muszę powiedzieć, że nie do końca mi się podobał. Dlatego zrobiłem ładniejsze. Ale jeśli zdobyłbym jakimś cudem oryginał to na pewno chętnie włączyłbym go do swojej skromnej kolekcji. Czy replika Commodore 64 „Goldene Edition” może być lepsza? Śmiem wątpić. Najgorszą i zarazem absolutnie niezbędną pracę wykonał dla mnie Marcin Wojtkiewicz, odtwarzając od podstaw wzór na tablicę na którym montowana jest replika samego komputera. Muszę przyznać, że uzyskanie gładkiego i pozbawionego wad złota na obudowie komputera jest prawdziwym wyzwaniem, ale przy pracy jaką w odtworzenie podkładu włożył Marcin, to naprawdę drobiazg.

W jaki sposób udało Ci się obrócić tak nietypowe i ciekawe hobby w dodatkowe źródło dochodu?

To proste. Zarejestrowałem działalność gospodarczą i zacząłem pobierać opłaty za usługi. A tak zupełnie poważnie to szczerze powiem, że sam nie wiem właściwie jak to się stało i co sprawiło, że udało się to wyłącznie hobbystycznie zajęcie rozwinąć do takich rozmiarów. Myślę, że po pierwsze spotkałem na swojej drodze właściwych ludzi, którzy zmotywowali mnie do pracy i w tej pracy mi bardzo pomogli. Myślę ponadto, że ludzie którzy zaczęli oglądać zmodyfikowane przeze mnie komputery i słuchać tego, co mam o mojej pracy do powiedzenia uwierzyli, że jest to prawdziwa, niewymuszona i nie nastawiona na zysk działalność. Myślę, że jestem po prostu wiarygodny w tym co robię i jeśli mówię, że dzięki mnie kolejny komputer nie trafi na śmietnik, lecz stanie się ozdobą salonu lub sypialni, to tak naprawdę jest. Wielkim wsparciem jest dla mnie również moja żona Teresa, która nie tylko nie robi mi wyrzutów kiedy kolejne popołudnie spędzam w garażu, lecz jest także autorką wizerunku Darth’a Skalmara.

Komputery malowane przez Ciebie są również poddawane modyfikacjom, prawda?

Zgadza się. Komputery poddawane są nie tylko modyfikacjom wizualnym, ale też sprzętowym. Za wszystkie modyfikacje sprzętowe odpowiada Sebastian Chludziński, który jest teraz nie tylko moim najlepszym (nie tylko dlatego, że jedynym) współpracownikiem, ale też prawdziwym przyjacielem. W tej chwili jest to już na pewno bardzo ważny aspekt moich projektów i bez tego tak jak nazwałeś to wcześniej, te komputery byłyby tylko pomalowane. Nazywamy to „dostosowaniem do wymagań i oczekiwań współczesnych użytkowników”, którzy niekoniecznie chcieliby teraz czekać pół godziny na załadowanie gry z kasety magnetofonowej. Dzięki takim modyfikacjom sprzętowym gry i programy ładują się równie szybko jak we współczesnych komputerach czy tabletach.

Jak wygląda proces twórczy? Czy przy zleceniu dostajesz jasne wytyczne, czy możesz popuścić wodzy fantazji?

Jeśli nie mogę popuścić wodzy fantazji, to zazwyczaj takich zleceń nie przyjmuję. Oczywiście, że nie narzucam w 100% swojej wizji klientom, ale wolę kiedy większość inicjatywy leży po mojej stronie. Zrealizowałem już ponad 100 projektów, więc w tej chwili często jest tak, że klient oglądając wcześniej wykonane projekty wybiera z nich to co podoba mu się najbardziej i rozmawiamy co można zmienić i zmodyfikować. Ale wierz mi, że zdarzają się klienci którzy obdarzają mnie wręcz bezgranicznym zaufaniem i tak jak na przykład przy ostatniej modyfikacji komputera Amiga 600 piszą do mnie coś stylu „Zrób tak, żebyś się przy tym dobrze bawił. Jeśli mogę to powiem tylko, że najbardziej lubię kolor czarny i pomarańczowy”.

Najbardziej złożone zlecenie dla Ciebie, które mógłbyś wygrzebać z pamięci (RAM)?

Najwięcej trudu sprawia mi za każdym razem przygotowanie repliki Commodore 64 „Golden Edition”. Wbrew pozorom, przygotowanie i pomalowanie na złoty kolor obudowy komputera wykonanego z plastiku posiadającego swoja własną fakturę, nie jest takie proste. Aby uzyskać jednolicie gładką powierzchnię taka obudowa musi być cztero lub czasem nawet pięciokrotnie malowana i szlifowana, aż do uzyskania pożądanego efektu. Przy montażu komputera do tablicy ozdobnej również trzeba bardzo uważać, bo przy braku zachowania precyzji i skupienia bardzo łatwo uszkodzić któryś z elementów. Zatem replika złotego Commodore jest zdecydowanie najbardziej kłopotliwa w wykonaniu, ale końcowy efekt wynagradza wszystkie trudy.

Komputery Darth Skalmara są również doceniane za granicą. Dokąd wysyłane są najczęściej?

To prawda, ponad połowa wykonanych do tej pory projektów znalazła swój nowy dom poza granicami Polski. Zdecydowanie najwięcej wyjechało do Niemiec i Stanów Zjednoczonych, ale zdarzały się również bardziej egzotyczne adresy, takie jak na przykład Japonia czy Baleary.

Opowiesz trochę o swojej własnej kolekcji?

Kolekcjonuję przede wszystkim sprzęty Commodore. Wynika to przede wszystkim z sentymentu jakim darzę tę markę. Moim pierwszym komputerem był Commodore 128 ze stacją dyskietek 1570, który dostałem od mojej Mamy. W ogóle planowałem ograniczyć się do tej marki, ale niestety niedawno złamałem się i kupiłem swój pierwszy w życiu zestaw Atari, więc nie wiem co będzie dalej. Sukcesywnie dokupuję retro komputery z przeznaczeniem na realizację kolejnych projektów lub w celu pozyskania podzespołów i części wykorzystywanych do napraw. Kiedy po umyciu, wyczyszczeniu i przetestowaniu sprzętu okazuje się jednak, że może stanowić on cenny nabytek w kolekcji to tak się dzieje. Do swoich projektów staram się wykorzystywać przede wszystkim egzemplarze, które swoje najlepsze dni mają już dawno za sobą.

Z których prac jesteś najbardziej zadowolony?

Praktycznie po zrealizowaniu każdego kolejnego egzemplarza uważam, że ten właśnie jest najlepszy z dotychczas powstałych. W wykonanie każdego wkładam naprawdę dużo pracy i czasu i z powstania każdego mam ogromną satysfakcję. Jest jednak kilka, które wyjątkowo mocno zapadły mi w pamięć, bo uzyskany efekt przerósł chyba nawet moje najśmielsze oczekiwania. Jest to na pewno każdy egzemplarz repliki złotego Commodore 64, Amiga 600 z numerem 97 przy której obaj z Sebastianem spędziliśmy naprawdę wiele godzin oraz biały Commodore 64 z kolorową klawiaturą z numerem 93.

Którą część Gwiezdnych Wojen lubisz najbardziej i dlaczego “Imperium Kontratakuje”?

Ma zdecydowanie najciekawszą fabułę, a machiny kroczące rządzą i tyle. May The Dark Side Be With You.

 

Łukasz Szczygielski

Korpo Voice

Gdzie znaleźć Darth Skalmara?

https://www.facebook.com/DarthSkalmar

https://darthskalmar.pl/