nivakid angielski dla dzieci online korpovoice

Wakacje to czas zabawy, swobody i błogiego lenistwa. No dobra, może nie dla nas, ale dla naszych dzieci na pewno. Dzwonek nie wzywa na lekcje, ubranie nie musi być wyprasowane, a zajęcia dodatkowe nie wymagają szybkiej ewakuacji rodzica z korpo. Ale skoro już mowa o tych ostatnich – mam dla Was świetną opcję na efektywną naukę bez konieczności zrywania się z pracy. Co powiecie na angielski online dla dzieci?

Zajęcia dodatkowe, czyli rozwój dziecka i trud rodzicielstwa

Jasno ciemno, jasno ciemno i po wakacjach. Na hasło „szkoła” dzieci zaczynają wykręcać buzie w koślawe dziwne twory, a i nam drodzy rodzice maluje się na twarzy grymas na myśl o powrocie do codzienności. A przecież codzienność dla korporodzica lekka nie jest… O ile w pobliżu nie ma babci, a pensja nie pozwala zatrudnić niani, to zaraz po wyjściu z korpo zamieniamy się zazwyczaj w szofera naszych dzieci i zaczynamy tour po zajęciach dodatkowych. Tak, tak samo jak ja wiecie, że to droga przez mękę.

Minimum 2 x w tygodniu jakiś sport (chłopcy najczęściej piłka, dziewczynki taniec czy basen), zgranie terminarza z odbiorem drugiego dziecka ze żłobka, a zawsze jeszcze po drodze trafią się jakieś „urodzinki”… A gdzie czas na nadgodziny w biurze i fakapy, które uniemożliwiają wyjście z pracy o czasie?

Znamy to? Czujemy te same ciarki?  Tak, ja też tak miałam. Pewnego dnia… pękłam!

Życie to sztuka wyborów – sport czy angielski?

Nie da się mieć wszystkiego, a dobra niestety nie jest z gumy. Przeprowadziłam z synem poważną rozmowę, aby ustalić, na których zajęciach najbardziej mu zależy. Wspólnie ustaliliśmy, że prócz wyjścia raz w tygodniu na basen dla niego, dla mnie, jako mamy ważna jest nauka języka. A tu wiadomo – im częściej tym lepiej, dlatego nadal grafik pozostawał wypchany do granic. Mieszkamy pod miastem, więc wypady 2 x w tygodniu na dodatkowy angielski przy drugim 10 miesięcznym dziecku na pokładzie – nadal nie wchodziły w grę.

Nie bez znaczenia było także to, że co tu dużo mówić – w pandemii przejechałam się na dotychczasowej szkole Alexa. Lekcje na żywo były świetne, ale (delikatnie rzecz ujmując) angielski online to zupełnie inna bajka. Jakoś lekcji drastycznie spadła, co momentalnie przełożyło się na skargi syna, że lekcje są „nudne”. No i takie były. Bez narzędzi, aplikacji i dobrego łącza lektorki, dzieci zamiast rozmawiać, musiały nieudolnie przepisywać coś z jej ekranu. Dramat!

Angielski dla dzieci online!

Nie wytrzymałam, powiedziałam – dość! W Internecie już od dłuższego czasu wyświetlały mi się reklamy nauki angielskiego online dla dzieci. Wpisałam, porównałam, wybrałam, zalogowałam i już następnego dnia mój syn prosto z domu odbył swoją próbną lekcję z Novakid. Przyznam wam szczerze, że takiego mojego syna, jak żyję nie widziałam. Cieszył się, uśmiechał, gadał… Dużo gadał, nawet jak nie musiał to gadał po angielsku naturalnie, klikał i z zaciekawieniem rozwiązywał zadania.

novakid opiniePo skończonej lekcji sam bez pytania wszedł w aplikacji na zadanie domowe i odrobił je bez upominania. To jednak nie wszystko! W chwilę potem zakomunikował, że jeszcze nie zamyka komputera, bo aplikacja daje mu możliwość zagrania z innymi dziećmi z całego świata w grę MEMORY. Oczywiście po angielsku.

Nie macie pojęcia jakaż opanowała mnie radość i ekscytacja! Obecnie mija pół roku odkąd Alex uczy się angielskiego z Novakid. Nie przerwał nawet na wakacje, co było dla mnie dużym zaskoczeniem. Co więcej, sam z własnej woli zaliczał kolejne lekcje nawet będąc na plaży czy polu namiotowym.

Novakid – lekcje angielskiego online, gdziekolwiek jesteś

Poza wersją www, Novakid ma świetną apkę i dzieci w razie wyjątku (nie jestem fanką siedzenia dziecka przed telefonem) mogą odbyć lekcję w aucie czy właśnie na wakacjach. Lekcje nie są długie, trwają 25 min także raz na jakiś czas Alex uczy w podróży. Pomyślicie może, że 25min to krótko? Też na początku tak myślałam, ale szybko zobaczyłam jak aktywne jest to 25min. Zajęcia odbywają się 1 na 1 z lektorem (osobą, która ani słowa nie mówi po polsku), który w 100 % skupia się na tym, aby dziecko na zajęciach mówiło czy śpiewało.

I tu pokłon dla lektorów oraz oprogramowania Novakid. Zarządzanie harmonogramem lekcji, płatnościami i wyborem lektora jest tak proste i banalne, że czapki z głów dla programistów, którzy to zaprogramowali. Jako rodzic mam swój panel administracyjny (dziecko ma swój), widzę ile lekcji zostało z wykupionego pakietu i mogę bezpłatnie przenieść lekcję, jeśli coś nam wypada za pomocą jednego kliknięcia. Mogę też podejrzeć prace domowe syna lub wybrać innego lektora. Osobiście staram się, aby Alex zajęcia miał zawsze z tym samym lektorem, ale raz na jakiś czas specjalnie zmieniam mu na innego nauczyciela z innego kraju o innym akcencie. W ten sposób Alex ma możliwość poznania nowej osoby i przełamywania bariery językowej.

Warto czy nie warto? Novakid opinia

Podsumowując – bardzo polecam Novakid, jako profesjonalną szkołę językową.

Masz pewność, że twoje dziecko aktywnie uczy się języka a nawet, jeśli nie masz czasu przysłuchiwać się każdej lekcji to nie martw się, bo Novakid mailem podsyła link do filmiku z nagranymi zajęciami. Możesz zobaczyć, jak twoje dziecko zachowuje się podczas lekcji i ocenić jego postępy.

novakid angielski onlineJak ja oceniam dotychczasową naukę, jakie efekty drodzy korporodzice z nauki po 6 miesiącach z Novakid? Ano takie, że w tym roku na wypadzie wakacyjnym za granice to Alex w imieniu całej bandy dzieci znajomych, z którymi spędzaliśmy wakacje, załatwiał wszystkie tematy organizacyjne w języku angielskim. Dodam, że w owej bandzie były dzieci w wieku od 5 do 13 lat (Alex ma obecnie 8 lat). Nieskromnie powiem, że mój syn radził sobie świetnie. Inne dzieci wprawdzie też potrafiły rozmawiać po angielsku, ale miały dużo większe bariery niż Alex.

Nie marudź, postaw na rozwój swojego dziecka!

Wszak jesteśmy świadomymi rodzicami i wiemy, że aby z naszego syna wyrósł drugi Lewandowski należy wozić go przynajmniej 2 x w tygodniu na piłę już od 2 roku życia. Jeśli jednak syn nosem kręcić będzie na piłkę w te pędy należy przepisać go na inną aktywność np. karate lub boks. Z córkami jest podobnie – tutaj najczęściej królują zajęcia taneczne, basen, akrobatyka i wspinaczka. Co nie oznacza, że dziewczynki nie mogą być mistrzyniami w karate!

Korporodzic jednak nade wszystko, nawet ponad aktywność fizyczną, kładzie nacisk na znajomość języków obcych. I to się korporodzicowi chwali! Korporodzic z własnego doświadczenia wie, że lekcje językowe w szkołach państwowych raczej nie wystarczą. Zajęć jest za mało, dzieci za dużo, a gramatyka przedkładana jest ponad rozmowę. Warto zapewnić dziecku dobry start w życiu i swoje ciężko zapracowane korpopieniądze przeznaczyć na dodatkową edukację.

Redaktor Naczelna Justyna Szawłowska