Rynek mieszkaniowy pomimo pandemii bije kolejne rekordy ilości mieszkań oddanych do użytkowania. Ogromny popyt na mieszkania powoduje wzrost ceny metra kwadratowego, który przekłada się na drożyznę na rynku mieszkaniowym oraz brak możliwości negocjacji ceny, zatem, kiedy zapytasz, czy cena podlega negocjacji najpierw zobaczysz pobłażliwy uśmiech, a potem usłyszysz „nie” ze strony dewelopera.

 

Opóźnienia w przeniesieniu własności

Ilość mieszkań w budowie oraz pandemia, która przyczyniła się do braków w dostawie materiałów budowlanych, przełożyły się na opóźnienia w przeniesieniu prawa własności mieszkania przez dewelopera. Wielu klientów nie dostrzega okazji jaką stwarza taka sytuacja, i nie wie, że może na niej skorzystać, ponieważ większość z nich nie czyta długich, nudnych i niezrozumiałych umów.

 

Kara umowna

Zgodnie z przepisami prawa, umowa z deweloperem powinna zawierać karę umowną, która w większości takich umów polega na naliczeniu odsetek ustawowych od kwot wpłaconych na poczet zakupu mieszkania jeśli dojdzie do opóźnień w przeniesieniu prawa własności. Biorąc pod uwagę dane GUS z których wynika, że kupowane mieszkanie średnio ma 50 m2 oraz cenę 5112 zł za m2, to przy rocznym opóźnieniu może przynieść nawet kwotę ponad 14 000 zł naliczonej kary umownej.

 

Brak kary umownej

W przypadku gdy kara umowna nie została zastrzeżona w umowie z dewelopem, to takie działanie może zostać, po pierwsze, uznane za nieuczciwą praktykę rynkową ze strony dewelopera i klient może zgłosić taką praktykę do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), a po drugie, na dewelopera, który stosuje takie praktyki może zostać nałożona dotkliwa kara finansowa. Niemniej jednak, brak kary umownej nie zwalnia dewelopera z odpowiedzialności odszkodowawczej, np: za wynajem mieszkania zastępczego w czasie opóźnień w przeniesieniu prawa własności.

 

Wykorzystaj okazję, bo drugiej nie będziesz miał

Gdy klient domaga się zwrotu kary umownej czy odszkodowania, w takich sytuacjach deweloperzy proponują rabat na miejsce parkingowe, czy też komórkę lokatorską wynoszącą 3000-4000 zł, na co większość klientów się pokornie godzi i reszta pieniędzy im przepada. Robią to ponieważ nie chcą wejść na ścieżkę wojenną z deweloperem, co jest nieracjonalnym zachowaniem z punktu widzenia ich interesów, biorąc pod uwagę, że mogą uzyskać całość kwoty.

 

Idź po swoje z prawnikiem

W sytuacji, gdy deweloper nie chce zapłacić, pozostaje spór sądowy, zanim jednak do tego dojdzie z pomocą klientom przychodzą kancelarie działające na zasadzie success fee, czyli prowizji od uzyskanej kwoty dla klienta. Zdarza się, że kiedy profesjonalna kancelaria upomni się o należność klienta, często na etapie przedsądowym udaje się dojść do porozumienia i dochodzi do wypłaty całej kwoty kary umownej lub odszkodowania. Dzieje się tak, ponieważ prowadzenie sprawy sądowej dla dewelopera zwyczajnie jest nieopłacalne ze względu na koszty sądowe, które w rezultacie będzie musiał pokryć.

 

 

Autor:

Michał Czpak, PrawnikBiz Kancelaria Prawna, www.prawnikbiz.pl